Wpisy z tagiem: film
wtorek, 09 sierpnia 2011
Byłam dziś. I właściwie nie wiem, co napisać. Film mi się podobał, choć był trochę inny niż się spodziewałam. Czytałam dobre recenzje o grze Kuleszy - na mnie nie zrobiła wrażenia. Choć rzeczywiście najlepszy tekst całego filmu padł z jej ust ;) Na pochwałę za grę aktorską zasłużył z mojej strony Jakub Gierszał, grający głównego bohatera. Pochwała również za reżyserię. I za grafikę komputerową. Widoki nad oceanem i ogniste drzewo były zachwycające. Zakończenie filmu to było odrobinę zbyt wiele jak na moją wrażliwość. To tak jak ze sceną linczu w "Malenie" - cały film piękny, ale ta scena... wolałabym, żeby jej nie było, choć wiem, że być musi, bo bez niej film nie byłby tak dramatyczny. Przez większość filmu stawiałam się raczej na miejscu głównego bohatera, gdy nagle olśniło mnie, że właściwie powinnam się postawić na miejscu matki... Choć daleko nam jeszcze do zmagań ze szkolno-towarzysko-emocjonalnymi problemami naszego syna, a ja nigdy, przenigdy nie będę rodzicem, którego nigdy nie ma w domu.
środa, 10 listopada 2010
Jestem ostatnio trochę zagubiona. Za dużo się dzieje, a może za mało, sama nie wiem. Tym bardziej się cieszę z małego prezenciku, jaki sprawił mi kanał TVN7 rozpoczynając emisję serialu "Ally McBeal". Lubiłam go bardzo i oglądałam namiętnie będąc licealistką. Taką właśnie roztrzepaną, poszukującą miłości kobietką ze swoimi małymi dziwactwami. Oglądając go tyle lat później dochodzę do wniosku, że nie zmieniłam się aż tak bardzo przez te wszystkie lata.. Tzn. może inaczej - zmieniłam się i moje życie się zmieniło, ale dalej mam w sobie kawałek tej pokręconej osoby sprzed lat. I cieszę się z tego. I cieszę się oglądając Ally. I nie mogę się wprost doczekać odcinków z Larry'm, Nelle i Ling. I aż skaczę z radości słuchając tego:
czwartek, 29 kwietnia 2010
Szaleństwo... Jutro ruszamy w drogę, a jeszcze tyle do załatwienia, że nie wiadomo, w co ręce włożyć. Zresztą dziś jestem już tak zmęczona, że za nic się nie biorę, więc jutro będzie podwójne szaleństwo. Ale kolejna sesja "brzuszkowa" za mną (właściwie za nami, bo bez pomocy Męża mogłabym sobie najwyżej siąść na środku studia i płakać), z czego bardzo się cieszę. Efekty jutro wieczorem pojawią się na stronie www. Oczywiście jeśli zdążę je obrobić. I się spakować. I ogarnąć mieszkanie. I ostrzyc Męża. I jeszcze pewnie milion innych spraw. Zdążę. Przecież jestem kobietą ;) "Portret kobiecy" (Wisława Szymborska)
PS. Widziałam dziś piękny film pt. "Adam". Niezwykły, poruszający, wyjątkowy. Polecam z całego serca! PS. Czy ja w ogóle wspominałam gdzie jedziemy?? Do lasu!!! :D Leśniczówka, konie i kajaki czekają na nas gdzieś w okolicy Olsztynka. Trzymajcie kciuki za nas i naszą Asterkę, żeby bezpiecznie dowiozła nas do celu, a za tydzień do domu! |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moja twórczość
Podczytuję
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||