Wpisy z tagiem: szczepienie
piątek, 22 lipca 2011
Wczoraj zaliczyliśmy kolejne szczepienie 5w1. Pierwszy raz poszłam z Małym sama i obyło się bez problemów. Nawet bardziej "bez problemów" niż się spodziewałam. Udało nam się trafić z odpowiednim momentem - Maks był świeżo po drzemce i obudził się w świetnym humorze, co okazał szerokim uśmiechem najpierw pani doktor, a następnie pielęgniarce. Ta zapowiedziała, że "za chwilę już ci nie będzie tak wesoło", po czym wbiła igłę i... nic. Kompletny brak reakcji. Byłam w szoku, pierwszy raz obeszło się bez płaczu w momencie podawania szczepionki. Przy ubieraniu przed wyjściem znów natknęliśmy się na tego chłopczyka co przy poprzednim szczepieniu - ale już różnica się zatarła, nie wyglądał na takiego malutkiego :) Maks waży już 6400 g. I dzisiaj pierwszy raz roześmiał się na głos! Do tej pory tak śmiesznie mu to wychodziło, bo śmiał się na wdechu zamiast na wydechu ;) A dzisiaj mu wyszło "prawidłowo". I to przy mnie - więc może nie jestem aż taką nudną mamą? ;) Z nowości po wizycie to jeszcze tylko to, że pani dr potwierdziła, że ząbkowanie jest w toku, dziąsełka podobno opuchnięte bardzo (ja tego nie widzę, nie odróżniam jakoś, a ona już się jednak tego naoglądała). Tak więc czekamy kiedy coś się wykluje.
czwartek, 09 czerwca 2011
Katar zniknął w zeszłym tygodniu, więc przyszła pora na wizytę w przychodni. Mamy za sobą drugie (licząc szpitalne - trzecie) szczepienie. Z obawą czekam, czy nie pojawi się gorączka. Ale samo szczepienie, tak jak poprzednie, przeszło (prawie) bezboleśnie. Przy podawaniu doustnej szczepionki na rotawirusy Maks szczerzył bezzębne dziąsełka do pielęgniarki ;) Przy ukłuciu chwila rozpaczliwego płaczu (oczywiście mamie serce mało nie pękło) i szybkie uspokojenie. Przy ubieraniu znów śmiał się do mnie i cioci Gosi (której jeszcze raz ogromnie dziękujemy za pomoc). W poczekalni natknęliśmy się na rówieśnika Małego Skowronka. Pierwszy raz moje dziecko wyglądało przy innym na DUŻE :) Byłam w szoku, jakim cudem mój wcześniaczek przerósł chłopca urodzonego po terminie i z wagą o kilogram od niego większą. Nawet zaczyna się powoli mieścić w siatce centylowej dla swojego wieku, która wcześniej zupełnie go nie uwzględniała - kolejny szok :) Rośnie to nasze dzieciątko! 5300 g Szczęścia :)
PS. Do przychodni poszłam w jeansach!!! Trochę jeszcze ciasnawo, ale czułam się z 5 kg szczuplejsza ;) Tak naprawdę jednak waga stoi w miejscu już dość długo. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moja twórczość
Podczytuję
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||