Wpisy z tagiem: przedszkolaki

środa, 22 lutego 2012

Wczoraj byłyśmy z przedszkolakami na przedstawieniu. Nie będę opowiadać fabuły, ale pojawił się tam motyw magii, która pozwala spełniać życzenia. I tu pojawiły się przykłady, jak to jakieś tam dzieci źle wykorzystały swoje życzenia do spełnienia i jeden chłopiec zażyczył sobie jeść same słodycze i po paru dniach rozbolał go brzuszek, a dziewczynka chciała być bogata i mieć wszystko ze złota i też jej to na dobre nie wyszło (wszyscy słyszeliśmy o królu Midasie). Po takim wstępie prowadząca zwróciła się do przedszkolaków z zapytaniem, jakie byłyby ich życzenia w takiej sytuacji. Pada pierwsza odpowiedź...

Nie komputer.

Nie własny pokój.

Nie stado kucyków, kotek i piesek.

 

"Chciałbym, żeby moja mama była zdrowa".

 

Oczy mi się szklą, ilekroć sobie to przypomnę. Czasem tak mało potrzeba, a jednocześnie tak dużo, że tylko magia mogłaby pomóc...

21:52, berenika1000
Link Komentarze (6) »
piątek, 14 stycznia 2011

Choć już od tygodnia nie pracuję, dużo myślę o moich przedszkolakach. Od poniedziałku zaczynają się ferie, więc nie będzie ich przez 2 tygodnie, ale później na pewno wybiorę się w odwiedziny. W tym czasie ma się też pojawić dziewczyna, która mnie zastąpi, więc może przyda jej się kilka wskazówek. Przede wszystkim jednak chętnie zobaczę znów te znajome buźki - i choć do tej grupy nie zdążyłam się przywiązać tak bardzo jak do poprzedniej, trochę mi ich brakuje. Pewnie po kilkutygodniowej przerwie od razu będzie mi się wydawało, że urośli i bardzo się zmienili :)

Ale to nie o tym miałam pisać, a o czymś, co mnie w dzieciach niesamowicie fascynuje. Pewnie na przykładzie własnego potomka będę to przeżywać dużo bardziej i dużo częściej, ale widzę to też u moich przedszkolaków - tych z pracy, i tych "prywatnych", czyli dzieci mojej siostry :) Chodzi o nabywanie nowych umiejętności. Kiedy dziecko próbuje coś zrobić, uczy się czegoś nowego i przez jakiś czas mu to nie wychodzi... a potem nagle "klik!" - jakiś trybik w środku wskakuje na miejsce i już. Tak było w zeszłym roku z naszymi czterolatkami i umiejętnością przeskakiwania z nogi na nogę w tańcu - nie miałam pojęcia, że do pewnego momentu dzieci po prostu tego nie potrafią (tak to jest, człowiek dorasta i zapomina, że nie wszystko potrafił od pierwszego dnia po urodzeniu). Maluszki kombinowały jak umiały, ale nie wyglądało to tak jak trzeba. A potem, jeden po drugim, nagle zaczęły pięknie skakać. Dosłownie z dnia na dzień - zwłaszcza u jednego, prawie było słychać to "klik!" kiedy nagle "zaskoczył". Jaki był z siebie dumny! Do tej pory wspominam to z uśmiechem :) Zresztą ten sam chłopiec cały zeszły rok uczył się, jak trzymać kredkę - w tym roku pięknie koloruje!

Przypomniało mi się to ostatnio ze względu na Kasię, moją siostrzenicę. Niedługo skończy 7 lat. Literkami była zafascynowana od dawna i od dłuższego czasu znała i potrafiła zapisać cały alfabet. Próbując czytać, umiała rozpoznać każdą literkę w słowie - po przeczytaniu jednak literki nie składały się w całość. Tak było do niedawna. Aż tu nagle, ostatnio, przeżyłam szok. Kasia zaczęła mi czytać opisy Smerfów umieszczone na początku i końcu bajki. Literowała słowa i odczytywała je W CAŁOŚCI. Później to samo zrobiła ze streszczeniem na ostatniej stronie okładki. Powolutku, bo powolutku, ale ona CZYTA! Klik! Zadziałało! :) Jestem z niej dumna :))

wtorek, 05 października 2010

Miałam ostatnio jakiś zastój, praca-dom i właściwie nic poza tym, a dziś wpadłam w taki wir wydarzeń, że aż trudno mi się ogarnąć. Jakieś propozycje sesji, spotkań, czegośtam, na dokładkę nawet zadzwonił do mnie przedstawiciel mojego banku żeby zaproponować mi kredyt (pierwszy raz im się to zdarzyło, a mam tam konto dobre 7 lat). Wysłałam dziś tyle oficjalnych maili na różne tematy, że chyba w ciągu całego zeszłego miesiąca tylu nie wysłałam, nawet prywatnych. Ale wszystko pozytywne, bo:

- ruszamy znów z akcją zbierania nakrętek w przedszkolu, tzn. przedszkole sobie, a my sobie, bo na inny cel, lokalny, myślę, że tak najlepiej, człowiek ma poczucie, że wie komu pomaga, a wszędzie potrzebujących jest tak wielu, że nie da się ogarnąć wszystkiego - a gdyby każde miasto porządnie wzięło się do roboty na swoim "podwórku" to może sprawniej by to szło?

- zgłosiłam się jako chętna na spotkanie "Mama rozmawia", w grudniu będzie w Katowicach, fajnie gdyby się udało.

- wymyślam bajkę! :D Kiedyś sobie postanowiłam, że jak będę w ciąży, to napiszę dla swojego dziecka bajkę. Pomysł już jest, ale na razie się nie rozwija, będę miała na to czas jak już wyląduję na L-4. Póki co myślę nad inną bajką... dzięki getpink znalazłam informację na Facebooku i pomysł sam zaczął kiełkować :) Szkoda tego nie wykorzystać, a poza tym może przyda mi się to kiedyś, jeśli uda mi się zrealizować marzenie o biblioterapii?

- zamieściłam w końcu ogłoszenie o sprzedaży naszego Szerszenia, z bólem serca, ale trzeba się go pozbyć przed końcem roku... ba, najlepiej przed końcem miesiąca, choć to jedyne autko którym jeżdżę, za kierownicę Astry jeszcze nie wsiadłam (no, raz, na parkingu, więc się nie liczy).

- zamieściłam ogłoszenie o sesjach zdjęciowych i po paru godzinach ktoś się odezwał (później się okazało, jaki świat mały, bo to były kolega z pracy mojego Męża), ponadto potwierdziły się 2 październikowe sesje "firmowe" i potwierdziło się, na czym najbardziej mi zależało, że modelki umaluje Gosia, więc jest super, wszystko na duży plus!

- i jeszcze jeden plus to zdany egzamin Asi, którego jej serdecznie gratuluję :)

Powiedzcie, czy nie pozytywny dzień? :) Dużo malutkich plusów daje duży plus!

piątek, 09 kwietnia 2010

Obserwuję swoje przedszkolaki i ich rodziców i myślę o tym, jak źle jest pomyślane wszystko w tym kraju. Wiele przedszkoli zamknięto i w rezultacie w moim mieście co roku brakuje miejsca dla bardzo wielu dzieci. Wprowadzono kryteria, według których kwalifikuje się dzieci do przedszkola i są one niestety mało "życiowe". Przykładowo: dodatkowe "punkty" (a więc i większą szansę na przedszkole) dostaje dziecko, którego oboje rodzice pracują. Sęk w tym, że czasem jedno z rodziców nie pracuje, bo nie ma kto zaopiekować się dzieckiem... i koło się zamyka. Dzieci, które mają niepracującą mamę prawie nie mają szans na miejsce w przedszkolu. A te, których mamy (i tatusiowie też) pracują, dyskutują z kolegami podczas spacerów: "fajnie by było, gdyby mama wracała z pracy zaraz po przedszkolu, prawda? i moglibyśmy się bawić..." i tu następuje popuszczenie wodzy wyobraźni i cała litania tego, co mogliby robić. A niestety, po przedszkolu przygarnia ich babcia, a na mamę muszą poczekać jeszcze dobre parę godzin... Niektóre mają rodziców tylko na weekendy. Serce się kraje. Ale taka jest nasza polska rzeczywistość, zresztą przedszkole jest ważne i wiem bardzo dobrze, jak wiele daje dziecku. Dlatego kiedyś w przyszłości wybór będzie oczywisty, nawet jeśli trudny.

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać