Wpisy z tagiem: test

sobota, 12 maja 2012

Przyszła kolej i na nas - przyłączyliśmy się do testów produktów MAM :) Cieszę się, bo marka budzi zaufanie, produkty nie zawierają Bisfenolu A, są starannie wykonane i dobrze przemyślane. Jak sprawdzą się w praktyce - zobaczymy.

mam

Wszystkie produkty, które otrzymaliśmy, są dla nas idealnie trafione w czasie: na ząbkowanie mamy gryzak Twister, do szorowania ząbków zestaw szczoteczek, a wobec zapału Małego Skowronka do samodzielnego jedzenia wręcz niezbędna stała się dla nas miseczka z przyssawką - i tu jak z nieba spadła nam Baby's Bowl. O pierwszych doświadczeniach z tą ostatnią, już wkrótce.

produkty mam

Tagi: test
22:06, berenika1000
Link Komentarze (1) »
środa, 30 listopada 2011

Maks dostał ostatnio od BabyOno pieska do testowania :) Pierwsze spotkanie było dramatyczne, bo przypadło akurat w okresie, gdy Mały bał się wszelkich nowości. O ile zabawka się spodobała, o tyle dźwięk szczekania, który wydawała - zdecydowanie nie. Na szczęście strach został szybko okiełznany, a piesek nazwany przeze mnie Beniem (ze względu na książeczkę "Piesek Benio" którą mieliśmy kiedyś wypożyczoną - tytułowy Benio z okładki był nawet trochę podobny do naszego) jest od tamtej pory darzony sporą sympatią. Największą - jego szeleszczące uszy oraz kółeczko do zawieszania, które zdaniem Maksa jest świetnym gryzakiem.

bb

bbb

Tagi: test
17:43, berenika1000
Link Komentarze (4) »
środa, 16 listopada 2011

Od niedawna jestem ekspertem Streetcom i jedną z pierwszych kampanii, w jakich miałam przyjemność brać udział, była kampania Johnson's Baby. Mimo obiegowej opinii, że te kosmetyki uczulają, byłam zdecydowana je wypróbować. Maks nie ma wrażliwej skóry, a z kosmetyków, których używaliśmy do tej pory, nie byłam w 100% zadowolona. Potrzebne były zmiany. Jak się okazało - na lepsze :)

Do testowania otrzymaliśmy:

- Łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1

płyn

Na tym zależało mi najbardziej, ze względu na Maksiową czuprynę. Mydełko za bardzo wysuszało włoski, emolient sprawiał, że były tłuste, a na bawienie się osobno z czymś do ciałka i osobno do włosów nie miałam ochoty. Płyn 3w1 okazał się idealny. Ma mało intensywny (ale cudny!) zapach, jest delikatny, a jednocześnie dobrze pielęgnuje skórę i włoski (są po nim miękkie i błyszczące). Lekko się pieni. A pomysł z pompką do dozowania przy każdym użyciu wprawia mnie w zachwyt :)

- Mleczko intensywnie pielęgnujące

mleczko

Mój numer 1 z całego zestawu! Cud nad cuda! Za ten zapach dałabym się pokroić ;) Muszę się powstrzymywać, żeby nie podbierać go Maksowi. Konsystencja, wchłanianie i efekt nawilżenia skóry - również na najwyższym poziomie.

- Krem przeciw odparzeniom

krem1

Myślałam, że w ogóle go nie użyję, bo akurat odparzenia omijały Maksa do tej pory szerokim łukiem. Pech chciał, że ostatnio jednak mieliśmy z nimi trochę doświadczeń... I tak: w przypadku delikatnych odparzeń sprawdza się bdb, w przypadku mocniejszych musiałam jednak sięgnąć po co innego. Może i z nimi by sobie poradził, ale potrzebowałam czegoś, co zadziała szybciej. Plus za opakowanie - duże i wygodne w użyciu.

- Krem intensywnie pielęgnujący

krem2

Przyjemny, ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza i wchłania. Rzadko używam, więc niewiele mogę na jego temat powiedzieć.

Jestem bardzo zadowolona z udziału w kampanii i myślę, że te kosmetyki (płyn do kąpieli i mleczko pielęgnujące) zagoszczą u nas na dłużej. Rozdałam też większość próbek koleżankom i z tego, co na razie usłyszałam, są nimi równie zachwycone jak ja :)

Przy okazji dodam, że na stronie producenta także jest możliwość zamówienia próbek: KLIK.

Tagi: test
20:43, berenika1000
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 lipca 2011

Taki mały przegląd wszystkich marek, jakie wypróbowaliśmy. Może komuś się przyda.

Bambino - bezapelacyjnie najlepsze (dlatego też, jak zauważycie, pozostałe będę do nich porównywać). Duże, nawilżone w sam raz, ładny zapach (uwielbiam!). Jedyna wada to że czasem wyciągają się po kilka na raz. Minusem może być też cena, bo w niektórych sklepach dochodzą nawet do 7 zł za paczkę, a sztuk jest w niej zaledwie 63. Na szczęście od pewnego czasu są fajne promocje, dwupak za niecałe 10 zł, więc kupuję na zapas :)

Bella Happy - wypróbowaliśmy 2 rodzaje, bodajże niebieskie i czerwone. Niebieskie były takie sobie, czerwone prawie tak fajne jak Bambino, ale cena też porównywalna, a promocji nie ma ;)

Dada (Biedronka) - wypróbowaliśmy wszystkie 3 rodzaje. Niebieskie (Sensitive) nie przypadły do gustu mojemu Mężowi, stwierdził, że są za mokre. Dla mnie z kolei za mokre są fioletowe (lawendowe). Za najlepsze uważam zielone. Wielkościowo jak Bambino, a cena za paczkę to niecałe 4 zł (i w paczce chyba więcej sztuk). Niestety wyciągają się gorzej, albo kilka na raz, albo nie wyciąga się kolejna i trzeba jej poszukiwać w środku ;)

Wickies (Kaufland) - kupiliśmy zielone ze względu na fajną promocję - kosztowały 5,55 razem z pudełkiem, na którym mi zależało (świetny wynalazek, polecam!). Niestety okazały się fatalne, bardzo mokre, okropny zapach i w ogóle więcej ich nie kupię. Później jednak, w pośpiechu, kupiliśmy też niebieskie (Sensitive) tej samej marki. I tu miłe zaskoczenie. Przyjemny zapach, fajnie nawilżone. Jeżeli na dnie opakowania nie będą pływały jak ich zielona wersja, to może będziemy z nich korzystać częściej. Nie pamiętam ile kosztują, ale raczej tańsze od Bambino.

Babydream (Rossmann) - kupiliśmy ze względu na cenę i fakt, że pieluszki tej marki są rewelacyjne. Niestety, wielkie rozczarowanie. Suche jak pieprz. Jest kilka kolorów, wypróbowaliśmy chyba 2, oba były równie kiepskie.

Pampers Sensitive - dostałam próbkę w jakiejś paczce szpitalnej albo ze szkoły rodzenia. Całkiem w porządku, nie pamiętam, żeby coś mi w nich wybitnie przeszkadzało - poza ceną ;)

Kindii Dzidziuś - suuuuuuche.

Bobuś (Kaufland) - j.w.

Po nic, co jest droższe niż Bambino, nie sięgam, bo po co ;) Nawet jeśli będą równie dobre (bo lepsze to już się chyba nie da), to będą droższe ;) Chusteczek z Tesco (Gaga?) nie testowałam, bo mam za daleko do sklepu. O Lidlowych przeczytałam kiepskie opinie TUTAJ, a ponieważ opinie autorki o innych markach zgadzały się z moimi, uznałam, że tak będzie też w tym przypadku i nie warto. Planuję sprawdzić jeszcze Bobini, bo są dostępne we wszystkich osiedlowych sklepikach, więc warto wiedzieć, co jest zawsze pod ręką.

Tagi: test
15:08, berenika1000
Link Komentarze (7) »
czwartek, 02 czerwca 2011

Jakiś czas temu otrzymałam do testów wodę "Mama i ja". Ucieszyłam się, bo marka ta była mi znana już wcześniej. Generalnie nigdy nie byłam fanką wód niegazowanych - czy to źródlanych, czy mineralnych. Większość z tych, których miałam okazję spróbować, nie różniła się niczym od zwykłej "kranówki". Tak było do czasu, gdy spróbowałam wody "Mama i ja" :)

To pierwsza tego rodzaju woda, którą piję chętnie bez żadnych dodatków (soków itd.), bo jest po prostu smaczna. Jeśli o mnie chodzi, to liczy się przede wszystkim smak, więc tutaj właściwie recenzja mogłaby się skończyć. Ale jest przecież jeszcze Mały Skowronek. I tutaj inne sprawy okazują się istotne - na przykład pozytywna opinia Centrum Zdrowia Dziecka. Dzięki temu wiem, że mogę bez obaw podać mu tę wodę do picia lub na jej bazie przygotować mleko modyfikowane.

Dużą zaletą jest dla mnie również fakt, że wprowadzono na rynek małe (0,5 l) butelki wody "Mama i ja" - kiedyś ich nie było, a teraz przy upałach zawsze mogę wrzucić taką butelkę do torebki i zabrać na spacer.

Tagi: test
15:11, berenika1000
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 04 kwietnia 2011

Jako zapobiegliwa przyszła mama, jeszcze będąc w ciąży przetestowałam czy w Dori na pewno zmieści się wszystko, czego będę potrzebować idąc z maluszkiem na spacer albo w odwiedziny do znajomych. W torbie znalazła się: Storksakowa mata do przewijania, chusteczki nawilżane i krem, ubranko na zmianę na wszelki wypadek, butelka i obowiązkowo jakaś zabawka :) Brakuje pieluszek, bo... wtedy ich jeszcze nie miałam ;) Ale to nie koniec, bo przecież nie ruszę się bez swoich „artykułów pierwszej potrzeby”: kosmetyczki, portfela, chusteczek, czegoś do poczytania, gum do żucia... i aparatu, ale nim robiłam zdjęcie. Szczerze mówiąc, zmieściłoby się jeszcze parę rzeczy. I dobrze, bo życie zweryfikowało mój pogląd na zawartość spacerowej torby ;)

spacer

Aqua-aerobik i pływanie to świetne ćwiczenia dla kobiet w ciąży. Postanowiłam przetestować również,  czy wszystko, co potrzebne na taką wyprawę, też zmieści się w jednej torbie? Proszę bardzo: 2 duże ręczniki, strój kąpielowy i klapki, kosmetyki, woda mineralna... gotowe! Oczywiście o czymś musiałam zapomnieć: brakuje portfela i telefonu komórkowego - ach to ciążowe rozkojarzenie ;) Ale bez obaw, też się zmieszczą :)

basen

Jakiś czas temu wspominałam, że dzięki konkursowi zorganizowanemu przez markę Storksak, otrzymałam do testowania jedną z ich toreb, konkretnie model Dori Black/Tan. Przyszedł czas na podzielenie się wrażeniami - na razie jeszcze z czasów ciążowych :)

Torby Storksak z założenia mają łączyć cechy eleganckich damskich torebek z funkcjonalnością toreb „dziecięcych”. Ich cena nie jest może niska, ale gdy bierze się taką torbę do ręki, od razu widać, dlaczego. Każdy szczegół jest wykonany z najwyższą dokładnością, materiały są świetnej jakości. Na pewno wzięto pod uwagę funkcję, jaką torba ma spełniać – dzięki temu każdą jej powierzchnię (czy to wewnętrzną, czy zewnętrzną) łatwo jest wyczyścić. Torba jest solidna i po prostu... ładna. To ważne dla aktywnych mam.

Jeśli trzeba łączyć różne obowiązki, dobrze mieć torbę, z którą można pójść wszędzie, bez konieczności przepakowywania co chwilę swoich rzeczy (jak łatwo wtedy o czymś zapomnieć albo zgubić!). A przecież z typowo „wózkową” torbą nie pobiegnę do pracy albo na sesję zdjęciową, z kolei na spacer z dzieckiem nie uśmiecha mi się zabierać 2 torebek.

Jak torba sprawdza się w praktyce? Na razie mogę to ocenić z punktu widzenia „mamy z brzuszkiem”, na pewno prawdziwy chrzest bojowy czeka nas dopiero na spacerach z maleństwem.

Ale już teraz widzę wiele zalet Dori:

1. Pojemność

Torba jest baaaaardzo pakowna, co przetestowałam w kilku sytuacjach - o tym w drugiej części "testu".

2. Wygoda

Dori towarzyszyła mi w różnych sytuacjach i nigdy nie nastręczała problemów. Noszona na długim pasku „na ukos” nigdzie nie uwiera, nawet przy pokaźnym ciążowym brzuszku. W dużej mierze to zasługa paska, który choć solidny i wytrzymały, jest też miękki i dobrze dopasowuje się do ciała. Nosząc torbę w ten sposób można zapomnieć, że się ją ma. To na pewno będzie bardzo praktyczne, gdy będzie trzeba zająć się maluszkiem – torba nie będzie przeszkadzać i zawsze pozostanie na swoim miejscu.

3. Praktyczne rozwiązania

Ten, kto planował układ kieszeni, miał dobrze poukładane w głowie :) Kieszenie Storksakowej Dori pozwalają dobrze zorganizować zawartość torebki. Osobne kieszonki na butelki sprawiają, że są one łatwo dostępne, a jednocześnie odizolowane od reszty rzeczy (nic się nie zaleje), a dodatkowo utrzymują temperaturę.Duża kieszeń z tyłu świetnie się sprawdza jako kieszeń na książkę/gazetę/dokumenty. I tu znów zaleta w postaci izolacji – papierom nie grozi zabrudzenie np. kremem, batonikiem czy czymkolwiek, co wrzucimy do głównej komory torby. W samej głównej komorze mamy również kilka praktycznych kieszeni, dzięki czemu łatwo znajdziemy najpotrzebniejsze rzeczy. Świetnym pomysłem są też ściągacze – dzięki temu zawartość kieszeni pozostanie na swoim miejscu nawet gdy torba się przewróci. Jedna z kieszeni zawiera niespodziankę – matę do przewijania niemowlaka. Solidnie wykonana i przyjemna w dotyku, przyda mi się pewnie nie raz.Specjalne zapięcie na klucze to kolejny genialny wynalazek – doceni je każda kobieta, która wielokrotnie szukała kluczy od mieszkania na dnie torebki ;)

dori

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać