Wpisy z tagiem: cukrzyca ciążowa

poniedziałek, 25 października 2010

Melduję z wielką radością, że NIE MAM CUKRZYCY CIĄŻOWEJ! Cieszę się przeogromnie :) Niestety, dla pewności w 24tc będę musiała jeszcze raz (4!) powtórzyć krzywą cukrową... ale i tak czeka mnie przynajmniej 1,5 miesiąca spokoju ;)

czwartek, 16 września 2010

Po kolei. W poniedziałek miałam zaplanowaną wizytę u diabetologa. Niestety nie przyjął (właściwie: nie przyjęła) mnie, bo okazało się, że muszę powtórzyć krzywą cukrową, gdyż dopiero ta z obciążeniem 75g glukozy jest miarodajna, ja natomiast miałam tylko 50g. Miałam więc zrobić badanie jak najszybciej i najlepiej tego samego dnia przyjść na wizytę, żeby pani doktor mogła mi wystawić L-4 (nie mogłam pójść do pracy, bo przy badaniu z 75g trzeba czekać 2 godziny). Udało się to wszystko załatwić już następnego dnia i wprost z laboratorium pojechaliśmy do lekarza. Ja oczywiście w nieciekawym nastroju, bo już sama widziałam po wynikach, że normy przekroczone. Na szczęście pani doktor była innego zdania, tzn. stwierdziła, że to jeszcze nie cukrzyca i przede wszystkim wyniki są lepsze niż te z pierwszego badania. Pouczyła mnie na temat tego, jak powinnam się odżywiać i kazała za miesiąc powtórzyć krzywą cukrową (co mnie akurat nie cieszy, bo jest to naprawdę okropne badanie). Przy okazji zaproponowała mi także szkolenie u dietetyczki, które jest organizowane w ich przychodni - zgodziłam się, bo zawsze chętnie dowiem się czegoś nowego i myślę, że wyjdzie to na zdrowie zarówno mnie, jak i Maleństwu, a może nawet mojemu Mężowi ;)

Uspokojona w sprawie cukrzycy, czekałam jeszcze na drugą ważną wizytę - dzisiejszą, u ginekologa. Niby nic złego się nie działo od poprzedniej, ale tyle strachu o tą cukrzycę, do tego fakt, że wcześniej nie widziałam bijącego serduszka... szłam tam więc z duszą na ramieniu. Wychodziłam za to uskrzydlona :) Obejrzałam nasze 4-centymetrowe Szczęście z każdej możliwej strony, widziałam jego serduszko, rączki, nóżki, bez problemu mogłam policzyć nawet każdy maleńki paluszek. Swoją drogą - ile mm mógł mieć taki paluszek, skoro całe dziecko ma 42 mm?? A jednak to wszystko było widać, podobnie jak na przykład półkule mózgu :) Najfajniej było chyba patrzeć tak jakby z góry, tzn. znad głowy Maleństwa - widziałam wyciągnięte rączki z paluszkami i zgięte, skrzyżowane nóżki. Maluch chyba się nasłuchał, jak Monika (nauczycielka z którą pracuję) poucza przedszkolaki, że mają siedzieć po turecku ;)

Wszystko jest więc w jak najlepszym porządku, kolejna wizyta (u obu lekarzy) za miesiąc.

Aha, przedstawiam naszego małego Skowroneczka:

usg1

usg2

niedziela, 12 września 2010

Boję się. Choć po wczorajszym dniu odrobinę mniej. Spotkaliśmy się ze znajomymi, w tym z koleżanką w 37tc, która od kilku miesięcy zmaga się z cukrzycą ciążową. Cieszę się ogromnie, że mogłyśmy się spotkać, bo do tej pory znałyśmy się tylko z forum internetowego. Ponieważ pora była obiadowa, godzinę po posiłku Kasia sięgnęła po glukometr - więc i ja miałam okazję sprawdzić, jak się zachowuje mój poziom cukru po normalnym obiedzie. Spodziewałam się niebotycznego poziomu, bo zjadłam m.in. frytki i popiłam sokiem jabłkowym (jedno i drugie dla Kasi zakazane). Glukometr pokazał zaledwie 98, bardzo dobry wynik. Może z tą cukrzycą skończy się więc na strachu?

Korzystając z sąsiedztwa H&M wstąpiłam też obejrzeć spodnie ciążowe. Ich kupno staje się powoli koniecznością, a na Allegro wiele osób odsprzedaje używane spodnie właśnie tej marki. Chciałam więc poprzymierzać i sprawdzić, jaki rozmiar będzie dla mnie odpowiedni, żeby nie kupować przez Internet "kota w worku". Skończyło się na tym, że jedną parę spodni kupiłam na miejscu, a właściwie kupił mi Mąż. Poszliśmy na mały kompromis - mnie było szkoda wydać 130 zł na spodnie, które (choć naprawdę rewelacyjne!) po kilku miesiącach wylądują na dnie szafy, On uparł się, że muszę coś mieć, bo ledwo się mieszczę w ostatnie jeansy. Udało nam się znaleźć sztruksy za 80 zł i z nimi wróciłam do domu. Za "zaoszczędzone" 50 zł mogę mieć jeszcze jedną lub dwie pary używanych spodni z Allegro.

Obok H&M znajdował się jeszcze SMYK. Najpierw wstąpiliśmy tam po prezent dla synka koleżanki, a właściwie dla dwóch (3-letniego i tego, który jeszcze siedzi u mamy pod sercem), później już całą grupką wstąpiliśmy na mały rekonesans. My zabłądziliśmy oczywiście do działu niemowlęcego. Oglądaliśmy butelki, smoczki, nosidełka... po raz kolejny wywiązała się dyskusja o chustach i nosidełkach, bo mnie bardzo ciekawią chusty (pewnie poświęcę im kiedyś osobną notkę), Mąż jest za to fanem nosidełek. Jednak naczytałam się o nich wiele złego, a ponadto i tak nie można ich używać w pierwszych miesiącach, więc tu chusty mają wyraźną przewagę. Na szczęście mamy jeszcze duuuużo czasu na zastanawianie się nad takimi kwestiami.

Od wczorajszego wieczoru boli mnie brzuch. Martwię się...

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Ponieważ ominęły mnie problemy z zajściem w ciążę, a równowaga w przyrodzie musi być, od samego początku nadrabiam. Z dzisiejszej wizyty u lekarza wyszłam załamana. Niby wszystkie wyniki w miarę ok, nie mam toksoplazmozy i innych takich problemowych rzeczy, ale... z testu obciążenia glukozą wyszedł mi za wysoki wynik i być może kroi się cukrzyca ciążowa :(((( Niby to nie jest takie całkiem pewne, mam się skonsultować z lekarzem ogólnym, który powinien mnie skierować na kolejny test (miałam 50 g i badanie po godzinie, teraz powinnam zrobić 75 i badanie po 2h) i to powie nam więcej. Ale i tak czuję się jak balonik, z którego ktoś spuścił powietrze...

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać