Wpisy z tagiem: samochód

poniedziałek, 28 listopada 2011

Dziś nasz Szerszeń poszedł "na żyletki". Pierwsze auto mojego Męża, kupione wkrótce po naszym poznaniu się, towarzysz naszych pierwszych wspólnych wycieczek... Po ślubie już bardziej "moje" auto, bo Mąż jeździł Astrą. Ja, świeżo upieczony kierowca, wsiadałam za kierownicę wysłużonego Szerszenia (Citroen AX) i zdobywałam świat, bez obaw, że go rozbiję, bo i tak już się sypał. Byłam dla niego litościwa, maleńką stłuczkę zaliczył tylko raz, gdy wjechałam w słupek wyjeżdżając z parkingu po wizycie u ginekologa, na której pierwszy raz zobaczyłam naszego maleńkiego Ludzika. Zresztą nie został nawet ślad. Mieliśmy się z nim rozstać już rok temu, jednak wskutek splotu okoliczności, o których nie będę się rozpisywać, przez kolejny rok stał pod blokiem i smutno na nas patrzył. Nie nadawał się już do jazdy nawet na krótkie dystanse. Dlatego z ulgą myślę o tym, że już go tam nie ma. Ale sentyment pozostaje. Jednak człowiek przywiązuje się do rzeczy, zwłaszcza gdy towarzyszyły mu w naprawdę wyjątkowych chwilach, były nieodłącznym elementem szczególnego okresu jego życia. Naszego życia.

Tagi: samochód
22:42, berenika1000
Link Komentarze (1) »
środa, 25 maja 2011

2 lata temu nie miałam nawet prawa jazdy, ba! nie byłam nawet zdecydowana pójść na kurs. Nawet rodzina pogodziła się z tym, że nie nadaję się na kierowcę. A dziś? Cieszę się jak dziecko, gdy mogę gdzieś pojechać samochodem. Oczywiście nadal nie jestem super kierowcą i pewnie nigdy nie będę ;)

W zeszłym roku miałam do swojej dyspozycji naszego malutkiego Szerszenia, w którym czułam się pewnie, a przede wszystkim mogłam z niego korzystać ile dusza zapragnie, bo Mąż jeździł Astrą. Potem przyszła zima, a po oblodzonych drogach bałam się jeździć, zwłaszcza, że nie jeździłam już sama... A potem musieliśmy się pozbyć Szerszenia. Przyszła wiosna, Skowronek na świecie, więc sprawy się skomplikowały. Bo tak: wcześniej gdy bałam się wsiąść za kierownicę Astry, mógł mnie zawieźć Mąż. A teraz mamy do wyboru: albo jedziemy we trójkę (nie wszędzie się da i nie wszędzie jest sens zabierać Małego), albo jedno z nas jedzie samo (a przecież Arek wszystkiego za mnie nie załatwi). W końcu się przełamałam i JEŻDŻĘ! Ostrożnie i na krótkie, znajome trasy, ale jeżdżę :) I bardzo, bardzo się cieszę! Dziś dzięki temu wybrałam się do fryzjera i odwiedziłam koleżankę. Świat znowu stoi przede mną otworem ;) A przynajmniej moje miasto ;) Jeszcze tylko muszę się przełamać i odważyć się zapakować ze sobą do auta Małego Skowronka - obawiam się, że mogę mieć w tej sytuacji problemy z koncentracją :/ Ale będę nad tym pracować.

Tagi: samochód
19:00, berenika1000
Link Komentarze (4) »
niedziela, 14 marca 2010

Notka powinna była pojawić się wczoraj, ale ze względu na małe świętowanie nie dałam rady ;) A mianowicie: od wczoraj mamy pierwsze małżeńskie rodzinne autko :) "Autko" brzmi skromnie, a mówimy przecież o solidnej 5-drzwiowej Astrze kombi. Takiej, którą bez obaw możemy w maju ruszyć w podróż na drugi koniec Polski. Taką, do której łatwo będzie włożyć fotelik dziecięcy i zapiąć naszą pociechę bez karkołomnych akrobacji. Na podstawie doświadczeń mojej siostry, która ma prawie identyczny samochód, wiem, że można do niego zapakować nawet 4-osobową rodzinę na 2-tygodniowy wyjazd pod namiot.

Mam nadzieję, że mimo swoich -nastu lat posłuży nam baaaaaardzo długo i że nauczę się ją prowadzić :) Wygląda mniej więcej tak, tylko kolor się nie zgadza - nasza jest czarna, ale nie udało mi się takiej znaleźć w sieci:

astra

Tagi: samochód
12:00, berenika1000
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 lutego 2010

Mam dość zimy. Jestem chora. Znów dokuczają mi zatoki, to naprawdę męczące, zwłaszcza gdy wraca średnio co 1,5 miesiąca :/ Nie wybieram się jednak na L-4, bo na horyzoncie majaczy już wizja urlopu... może jakoś wytrzymam jeszcze 3 dni w pracy, zwłaszcza, że po drodze będzie weekend i może choć trochę się wykuruję. Tyle, że w sobotę jeszcze urodziny siostry i siostrzenicy, a w piątek lub sobotę wizyta w komisie i oglądanie samochodu. Bo szukamy samochodu. Większego i sprawniejszego niż aktualny. I taniego. A najlepiej, gdyby przy okazji udało się sprzedać ten aktualny, chociaż wiem, że będzie mi szkoda tego maleństwa. Nie wiem jak będę prowadzić, jeśli kupimy kombi. Ale takie nadwozie ma same zalety, więc cóż zrobić... Trzeba się rozwijać ;)

Dostałam ostatnio pierwsze pieniążki za zrobione przeze mnie zdjęcia. Mała rzecz, a cieszy. Oczywiście zdążyłam je już wydać (waga kuchenna, spodnie dresowe dla mnie, bluza i koszulka dla Męża), ale tym bardziej dobrze, że były i było za co zrobić te zakupy.

A propos pieniędzy to jeszcze trochę pomarudzę: dostałam ostatnio rozliczenia z moich zakładów pracy... Wszystkich, więc mogłabym się już rozliczyć, złożyć PIT (ominęłyby mnie kolejki!) i szybciutko dostać zwrot z podatku. I co? I g***o za przeproszeniem. Bo w jednym z rozliczeń (właściwie dwóch ale z 1 miejsca pracy) mam takie cuda z kosmosu wzięte, że nie wiadomo co z tym zrobić. Mam wrażenie, że pani wypełniająca to, wpisywała kwoty jakie po prostu przyszły jej do głowy. W każdym razie nie mają nic wspólnego z moimi wypłatami i choćbym nie wiem jak się starała, do niczego nie pasują. Teraz więc muszę czekać, aż miła pani spróbuje to wyliczyć jeszcze raz. Oczywiście nie wiadomo, ile jej to zajmie.  I czy próba będzie zakończona sukcesem ;)

Mam dość zimy. Wspominałam już? Wczoraj wracając z pracy słyszałam śpiew ptaków. Taki mały powiew wiosny, której jednak oprócz tego ani widu, ani słychu... Wiosna!!! Gdzie jesteś???

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać