Wpisy z tagiem: rodzicielstwo
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Kiedy Maks skończył 3 miesiące, od różnych osób usłyszałam, że teraz już będzie lepiej, lżej, że po 3 miesiącu można odetchnąć. Jak zmieniło się nasze życie i opieka nad Małym w stosunku do pierwszych tygodni po narodzinach? Jest łatwiej, bo: - Maks nie jest już tak kruchy jak na początku, łatwiej nim manewrować, więcej można z nim zrobić i większy jest zakres pozycji do noszenia go; kąpiel nie stanowi problemu, na początku tak się bałam, że przez tydzień kąpała go moja siostra; obrócenie go z plecków na brzuszek lub odwrotnie na początku było wyczynem - teraz wystarczy go przeturlać ;) - lepiej śpi w nocy, problemy z brzuszkiem prawie zniknęły (!!!), czasem przesypia wręcz całe noce aż do rana; - lepiej go rozumiemy, bo lepiej znamy jego zachowanie, a on też lepiej umie sygnalizować o co mu chodzi; - nie muszę już codziennie robić "Maksiowego" prania, nie wiem czy doszliśmy do większej wprawy w zakładaniu pieluch, czy po prostu wyrósł z przesikiwania ubranek - bywało, że w ciągu godziny musiałam go przebierać 3 razy, do tego dochodziły zmoczone beciki, pieluchy flanelowe itd. i góra prania gotowa; fakt, że nie używamy już rożków/becików też ma tu swoje znaczenie; poza tym jest lato i generalnie ma na sobie mniej ciuszków, więc nawet jeśli np. zaleje się mlekiem, to do prania jest tylko body, a nie kaftanik+śpiochy; - ponieważ jest większy i już nie tylko je i śpi, mogę go zabrać ze sobą np. do koleżanki na kawę, my rozmawiamy, a on się rozgląda i przysłuchuje, oczywiście domaga się też uwagi, ale nie jestem już "uwiązana" w domu tak jak wcześniej; - doszłam do siebie po porodzie, mam więcej siły niż na początku. Ale jest też trudniej, bo: - Maks mniej śpi i domaga się więcej uwagi, na początku po każdym karmieniu miałam 3 godziny czasu na pranie/sprzątanie/odpoczynek, teraz bywają dni, że ledwo mam czas na wizytę w toalecie, choć na szczęście zdarza się to sporadycznie; - jest cięższy! ;) 2 kg a 5 kg to jednak mega różnica... a noszenia więcej niż na początku; - hormony już nie dają takiego poweru, mam wrażenie, że łatwiej mi było wcześniej wstawać każdej nocy na karmienie co 2 godziny, niż teraz, gdy trafi się choć jedna taka nocka z kilkoma pobudkami. Podsumowując - jednak jest łatwiej, ale nie pod każdym względem ;) Po prostu wszystko się zmienia. I to jest dobre! Bo nie wróciłabym do tych 3-godzinnych drzemek w ciągu dnia za cenę tego, co mamy teraz: uśmiechy od ucha do ucha, radosne machanie rączkami i pogaduszki w jego własnym, dziecięcym języku :)
poniedziałek, 16 maja 2011
Miałam ostatnio kilka głupich snów. Przy jednym popłakałam się ze śmiechu, gdy próbowałam go opowiedzieć Mężowi. Oczywiście widać w tych snach odbicie rzeczywistości, ale jak to ze snami bywa, jest to raczej odbicie w krzywym zwierciadle. Śniło mi się np. że zamiast Maksia mamy bliźnięta. Zupełnie do niego niepodobne i takie na oko 4-miesięczne. W moim śnie miałam zaplanowany jakiś zabieg w szpitalu, więc nakarmiłam dzieci, położyłam je do łóżeczka (jednego?!) i poszłam, ze stoickim spokojem myśląc, że przecież Arek wróci po południu z pracy, więc się nimi zajmie. Fajna ze mnie matka ;) Żeby było ciekawiej, w szpitalu dowiedziałam się, że Arek jest tam również, na intensywnej terapii (taaak, echo porodu jak nic...), więc poszłam zobaczyć co się dzieje. Zastałam Męża w świetnej kondycji, pogadaliśmy, okazało się, że będzie musiał tam zostać kilka dni - w tym momencie mnie olśniło, że w takim razie nie ma kto się zająć dziećmi, a skoro mój zabieg nie jest taki pilny, to wracam do domu. Niech mi ktoś powie, skąd się biorą w głowie takie głupoty?? Śniło mi się również, że zdenerwowana na sąsiadkę, która skrytykowała fakt, że dokarmiam dziecko mlekiem modyfikowanym, rzuciłam w nią... butelką mleka ;) Nawet po przebudzeniu było mi głupio. Skoro już o głupotach mowa, kilka cytatów z życia wziętych: - Moja siostrzenica Kasia, lat 7, o dźwięku wydawanym przez Maksia w pierwszych tygodniach życia, a przypominającym śmiech: "Ciociu, jak on się śmiesznie śmieje! Jak wiewiórka!" :D - Arek przekonuje Maksa, żeby chwilę poczekał cierpliwie, bo "mleko już się grzeje". A że akurat mleko nie grzało się, a wręcz przeciwnie - chłodziło, to bardzo mądrze stwierdziłam, że "mleko ogrzewa się wstecznie" ;) Używamy tego zwrotu do tej pory ;) |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moja twórczość
Podczytuję
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||