Wpisy z tagiem: rozwój

sobota, 21 kwietnia 2012

Od dziś mogę oficjalnie powiedzieć, że nasze dziecko CHODZI :) To już nie są nieśmiałe kroczki od-do, tylko tuptanie na pełnych obrotach, przez cały pokój, na spacerze, wszędzie :) Okraszone piskami radości :)

Tagi: rozwój
20:47, berenika1000
Link Komentarze (10) »
wtorek, 17 kwietnia 2012

Mały Skowronek nauczył się ostatnio bardzo przydatnego słówka. Obok od dawna już obecnego "ne ne ne!" pojawiło się "ta(k)"! Nie dość, że ułatwiło nam życie, to jeszcze pozwala na nawiązanie prawdziwego dialogu i jeszcze dobitniej udowadnia, jak dużo nasze dziecko rozumie.

W sumie jest raczej małomówny. Miałam etap, gdy obawiałam się bardzo o jego mowę ze względu na problem z napięciem mięśniowym. Gdy zaczął mówić, mówił wyłącznie szeptem. Z czasem niektóre słówka "awansowały" do głośnego mówienia, a teraz szepcze już bardzo mało. W repertuarze słów mamy "mama", "tata", "baba", sporadycznie "dziadzia" (mam wrażenie że to słówko wciąż sprawia mu trudność), "am", "zi" (kto zgadnie?), "da", "si" (bardziej "śśśś" - kolejna zagadka), "ba" i "baaa" (to 2 różne rzeczy i wcale nie babcia ;) ), "ne" i "ta". Pewnie jeszcze coś, ale nie pamiętam. Inne słówka różnie, zdarza mu się powtarzać, ale sam ich nie używa. Czasem gada do siebie albo do nas po swojemu, reaguje na piosenki - ale nie jest typem dziecka, któremu buzia się nie zamyka (chyba, że do jedzenia - to tak!). Ciekawe, czy tak już będzie, czy się zmieni?

W kwestii nowości jeszcze: coraz więcej drepta, nauczył się wspinać na kanapę (schodzić nadal nie umie, co wobec umiejętności wchodzenia stało się palącym problemem) i... kręcić głową :D Czasem na "nie", czasem w ramach okazywania zachwytu pt. "mmm jakie pyszne" ;)

20:13, berenika1000
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 kwietnia 2012

Myślałam, że zakończę tę comiesięczną tradycję wraz z ukończeniem przez Maksa roku, ale 13 miesiąc był tak dynamiczny, że aż żal tego nie zebrać w jakąś całość.

W tym miesiącu Maks:

- wyhodował kolejnego zęba

- odkrył wsteczny bieg :) jakoś wcześniej nie myślałam, że nie umie chodzić do tyłu, dopóki nie zobaczyłam, że już chodzi - wycofuje się przy otwieraniu drzwi itp.

- postawił (wczoraj!) pierwsze samodzielne kroczki

- definitywnie zrezygnował z drugiej drzemki w ciągu dnia, mamy tylko jedną trwającą od pół godziny do 1h20m

- polubił ubieranie "na spacer" odkąd kombinezon zamieniliśmy na spodnie, kurtkę i buty, nawet czapka spotyka się z serdecznym przyjęciem

- był pierwszy raz u fryzjera i zniósł to bardzo dzielnie, siedział spokojnie na fotelu z poważną miną, dopiero suszarka go rozbawiła ;) wygląda teraz jeszcze bardziej na "małego chłopca" a nie niemowlaka ;)

- wzbogacał słownictwo, pojawiły się m.in. słowa "ep" lub "chep" (chleb) i "da" (daj)

- nauczył się mlaskać, a robi to na zapytanie "jak piesek pije wodę?" bo właśnie przez taką obserwację się tego nauczył ;)

- nauczył się przybijać "żółwika" ;)

- umie pokazać gdzie ma zęby, nos, oko - oczywiście pod warunkiem że ma ochotę

- nauczył się wyrzucać śmieci do kosza ;) często specjalnie targa w tym celu gazety ;)

I jeszcze parę słów, które nie dotyczą tylko ostatniego miesiąca, bo obserwujemy to od dłuższego czasu. Wydaje mi się, że to cecha większości małych dzieci, ale nie mam z nimi na tyle do czynienia, żeby mieć pewność. W każdym razie nasz syn uwielbia PORZĄDEK. Nie chodzi bynajmniej o to, że nie robi bałaganu - robi i to ogromny ;) Ale jego świat, czyli mieszkanie, ma pewien ustalony porządek, który musi być zachowany. Przedmioty mają swoje miejsca i nawet jeśli w toku zabawy gdzieś przewędrują, to później czujne oko to dostrzeże i odniesie na miejsce. Zasłona upięta przez babcię w sposób inny niż zwykle w celu osłony przed blaskiem zachodzącego słońca wywołała pewnego razu święte oburzenie ;) Każda rzecz położona nieopatrznie na "dziecięcej" ławie staje się natychmiast celem nr 1, gdyż ława musi być pusta. Książki mają stać na półce i po skończonym oglądaniu mała rączka wyciąga się w jej kierunku celem przypomnienia: odłóż tam!

Tyle się mówi o rytuałach, o tym jak ważny jest dla dziecka ustalony porządek dnia. Tak, ale nie tylko. Ważny jest porządek nie tylko czasu, ale i przestrzeni! Dziecko w znajomym otoczeniu czuje się bezpiecznie, dlatego natychmiast zauważa każdą zmianę.

Tagi: rozwój
19:57, berenika1000
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 marca 2012

Maks już prawie zdrowy. Pokasłuje jeszcze od czasu do czasu, ale bardzo mało. Ząbkowanie też chwilowo odpuściło, więc dni mijają nam znacznie lepiej. Ba, odkryłam, że nasze dziecko potrafi się samo bawić - nawet przez 2 godziny. Pod warunkiem, że jestem obok, że zagaduję, że może do mnie podejść co jakiś czas i mnie połaskotać albo się przytulić. Bo przychodzi i się przytula :) To też coś nowego i pięknego :) Choć przytulaśny był od zawsze, całuśny też - tylko umiejętności w tym zakresie ewoluowały ;)

Aaa poza tym nauczył się pić przez słomkę. W ogóle to potrafi już pić na tyle różnych sposobów, że wypadałoby podjąć jakąś decyzję odnośnie odstawienia butelki ze smoczkiem (pije w ten sposób mleko rano i wieczorem). Ale jakoś tak nie umiem się zebrać, ostatnio mam taką "sieczkę" w głowie, na niczym nie umiem się skupić i podjąć konkretnych kroków w jakimkolwiek kierunku. A tu organizacja roczku za pasem, trzeba się wziąć w garść!

Wczoraj kupiliśmy Maksowi pierwsze kredki. Możecie powiedzieć, że jestem nienormalna ;) Ale ile frajdy dziś było z bazgrania :) Kupiliśmy też farby do malowania palcami, ale do ich użycia muszę się trochę przygotować psychicznie i logistycznie. No i pora w końcu zrobić zaległy odcisk dłoni i stópki!

***

Mama ma wyznaczony termin kuracji jodem na koniec sierpnia. Podobno nie powinno się tego przeprowadzać latem, ale cóż... Pod znakiem zapytania stoi, jak się zorganizujemy w tym czasie z opieką nad Maksem, bo mama będzie promieniować (haha, jak to brzmi) przez jakieś 2 tygodnie. Nie wiem jednak co będzie z moją pracą do tego czasu, więc na razie o tym nie myślę. Wyjście awaryjne jakieś jest, a może i dwa.

20:44, berenika1000
Link Komentarze (1) »
niedziela, 04 marca 2012

Maks jako roczniak:

- je praktycznie wszystko (oczywiście w granicach rozsądku); samodzielnie pije z kubka treningowego i 360st., z naszą pomocą pije z normalnego kubka i z butelki ze "sportowym" zamknięciem ;)

- za jedną rączkę chodzi w miarę, za dwie - biega, gdy stanie pewnie i da się puścić, to wystoi i pół minuty, ale ruszyć do przodu bez trzymanki nie zamierza ;)

- mówi podstawowe słówka "mama", "tata", "am", słowo "auto" jest u niego słowem na wszystko ;) poza tym bardzo dużo powtarza, ale tylko szeptem ;) na ukochaną siostrę cioteczną mówi "sia" (Kasia) a na jej brata "siu" (Krzysiu)

- nauczył się dawać "ładne" całusy, tzn. już nie z rozdziawioną buzią i zębami, ale takie że obejmuje mnie rączkami za szyję i daje buziaka tak delikatnie złożonymi usteczkami - sama słodycz

- nocnikowanie mamy opanowane pod względem "poważniejszych" spraw (ale o tym czeka przygotowany osobny wpis)

- ma 4 zęby i kolejny w drodze, waży 9,5 kg, ubranka nosi w rozmiarach 80-86

- jest niesamowicie energiczny, często rezygnuje z popołudniowej drzemki, bywa że na cały dzień wystarcza mu 1 półgodzinna drzemka... na szczęście nie jest tak codziennie

- jest bardzo komunikatywny i ciekawy wszystkiego, pogodny i uśmiechnięty, ale potrafi też bardzo głośno wyrażać swoje niezadowolenie ;)

Tagi: rozwój
20:30, berenika1000
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 lutego 2012

Maks nauczył się zaglądać pod meble. Wiem, że to dziwnie brzmi, jeszcze dziwniej było obserwować jak się tego uczy - bo to jedna z takich umiejętności, o których się w ogóle nie myśli. Że dzieci uczą się raczkować, chodzić czy wstawać to każdy słyszał - ale że uczą się zaglądać pod łóżko? No więc uczą się i nasze się właśnie nauczyło. Na początek wyglądało to tak, że Maks w pozycji na czworakach lub na siedząco schylał się do podłogi i... trafiał nosem w dywan. Bo samo schylenie się to dopiero połowa sukcesu - trzeba jeszcze odwrócić głowę :) Co odkrył kilka dni później :) I teraz namiętnie z tego korzysta, ilekroć piłka wturla się pod zasłonę/kaloryfer, lub jakaś zabawka zawędruje pod łóżeczko. A ta radość, gdy zajrzy i znajdzie to, czego szuka! :))

Nauczył się jeszcze czegoś, co jednak zupełnie do niczego mu się nie przydaje - no może tylko do rozśmieszania wszystkich domowników. A mianowicie przesuwa paluszkiem (o dziwo wskazującym - chyba pierwszy raz go do czegoś używa) po wargach z góry na dół wydając przy tym dźwięk... no właśnie, niezapisywalny dźwięk, który jednak mój Mąż uparł się określić jako "blbum". Na pewno każdy z Was coś takiego umie, tylko może z mojego opisu się nie domyśli że to właśnie to ;)

Tagi: rozwój
19:37, berenika1000
Link Komentarze (2) »
środa, 08 lutego 2012

Kubeczek 360 stopni Lovi opanowany! Hurra! Polecam oczywiście :D Jakby ktoś nie wiedział, to takie cudo (wciąż mnie zadziwia pomysłowość jego twórców):

lovi

A wszystko to zasługa mojego upartego Męża :) 3 dni na urlopie ojcowskim, a już takie sukcesy ;) Maks też bardzo zadowolony z siebie i nowego odkrycia.

19:52, berenika1000
Link Komentarze (1) »
środa, 01 lutego 2012

W 11 miesiącu Maks:

- nauczył się siadać z czworaków;

- doskonalił umiejętność chodzenia przy meblach, ścianach oraz prowadzony za rączki;

- nauczył się pięknego słowa MAMA;

- nauczył się pić samodzielnie z kubeczka treningowego;

- wyhodował dwa kolejne zęby (górne jedynki) ;)

To takie najbardziej "konkretne" zmiany. Jest też mnóstwo drobiazgów, wciąż mam wrażenie, że zmienia się prawie z dnia na dzień... Np. kilka dni temu odkryłam, że umie już "jeździć" autkami, czyli używać ich zgodnie z zastosowaniem, a nie np. rzucać nimi o podłogę ;)

Na koniec pozwolę sobie zacytować Hafiję, która tak pięknie opisała niedawno to, co i ja czuję jako mama:

"Gdzie jest ten bobas którym nie mogłam się nacieszyć i którym się nie nacieszyłam ile trzeba?

Czy to jest ten słodki smutek rodzica?

Duma z dziecka i jednocześnie żal, że TO JUŻ MINĘŁO, że on się zmienia, że dorasta, a ja nie mogę żadnej z tych pięknych ważnych chwil zatrzymać dla siebie?

11 miesięcy...

Nie odmierzam czasu swoimi urodzinami a dniami, miesiącami Jego życia... i każdy dzień ulatuje między palcami, a ja płaczę bo nie mogę tych dni ponownie przeżyć, trzymam te wspomnienia w sercu i płaczę..."

Tagi: rozwój
07:54, berenika1000
Link Komentarze (8) »
niedziela, 01 stycznia 2012

Nie do wiary, że nasz Syn ma już 10 miesięcy. Niedługo pierwsze urodziny... gdzie uciekł ten czas? Trochę żal tego, co było i nie wróci - ale idziemy naprzód i wciąż nowe radości rekompensują to, co minęło...

Rozwój dziecka w tym wieku przebiega tak dynamicznie, że pewnych rzeczy nawet nie nadążamy zauważać, bo inne bardziej przykuwają uwagę. Ponieważ ruchowo Maks osiągnął już większość tych "efektownych" umiejętności takich jak raczkowanie, wstawanie, siadanie (nareszcie z czworaków również!) czy dreptanie z podtrzymaniem o meble, odkryłam sprawy, o których nie miałam pojęcia.

Na przykład to, że doskonale rozumie wiele słów. Sam do mówienia się nie zabiera (choć ostatnio odkrył słowo "tata" i używa go często - choć niekoniecznie świadomie - ku zachwytowi głównego zainteresowanego), jednak słuchanie ze zrozumieniem ma opanowane ;) Reaguje na "chodź do mnie" i inne proste polecenia, na "nie wolno" jak ma akurat humor ;) Potrafi pokazać "nos" i zrobić "titiiiit" większości zabawkom. Na wypowiedziane przez Tatę "Aaa naciśnij brzuszek" spogląda natychmiast na półkę, na której stoi motylek, do którego ta kwestia należy ;)

Rozpoznaje mnie, patrząc z okna, gdy wracam z pracy. To widok, który dodaje skrzydeł - roześmiana buzia w oknie. A po chwili w tył zwrot, bo już odwraca się do drzwi, w których zaraz powinnam się pojawić.

Źródłem nieskończonych pokładów radości jest zabawa w "akuku", ganianie na czworakach po mieszkaniu (w różnych konfiguracjach: ktoś z dorosłych domowników w "normalnej" pozycji goni raczkującego Maksa, ja gonię go na czworakach lub on goni mnie ;)), pakowanie rączki do cudzej buzi i obmacywanie zębów, głaskanie psa i łaskotki. Do innych ulubionych zajęć należą: rzucanie piłki (to mnie zadziwia, że naprawdę już potrafi nią rzucić, a nie po prostu "upuścić"), zrzucanie różnych rzeczy z wysokości łóżeczka (dobra zabawa jest wtedy gdy ktoś podnosi, jeśli nie - szybko kończy się asortyment) i wiele, wiele innych. Niesamowite, ile Maks już potrafi.

I ile potrafi przekazać gestem. Pokazuje, gdzie chce pójść gdy jest na rękach; że chce żeby go wziąć na ręce; że chce zejść z nocnika; daje "cześć" i czasem robi "papa"; całym sobą pokazuje, gdy chce zjeść to, co je któreś z nas; trzymając np. chrupka chętnie karmi nim (głównie) Tatę.

Wyraźnie dał nam też do zrozumienia, że nie ma ochoty na taką ilość mleka w swoim menu i pora na zmiany. Do tej pory w ciągu dnia było 3x mleko, 1x kaszka, 1x deserek owocowy i 1x obiadek. Aktualnie mleko jest tylko rano na śniadanie i wieczorem na dobranoc. Do menu wszedł natomiast nowy przebój, a mianowicie KANAPKI. Oczywiście decyzję tę podjął sam zainteresowany, bezczelnie podjadając babci kanapki podczas drugiego śniadania, odmawiając jednocześnie wypicia mleka. Jest za to wielkim fanem jogurtów (to po Mamusi :D ). Swoją drogą nadzwyczajne, jak dobrze radzi sobie z gryzieniem (nie jogurtów, kanapek ;) ), mając tylko 2 dolne przednie zęby. Zdolna bestia, nie ma co ;) Śmiałam się ostatnio, że kiedyś, jak miał w buzi za duży kawałek czegoś, to natychmiast go wypluwał, teraz natomiast tylko popycha palcem, jak coś mu śmie z tej buzi uciekać :))

Tagi: rozwój
14:15, berenika1000
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 grudnia 2011

I kolejny miesiąc pełen niespodzianek za nami. W tym miesiącu Maks:

- nauczył się raczkować i opanował tę umiejętność do perfekcji

- zaczął wstawać w łóżeczku i potrafi ustać na nóżkach już naprawdę długo, przemieszcza się też krokiem odstawno-dostawnym trzymając się barierki

- posadzony siedzi stabilnie choćby i pół godziny - jedynie próbując sięgnąć po coś nieco dalej, traci równowagę

- zaczął pakować sobie stopy do buzi (któregoś dnia jak gdyby nigdy nic obiadek zagryzł na deser stopą ;)) - powinien to umieć już dawno, ale jak to powiedziała pani neurolog "on to potrafi, tylko po prostu z tej umiejętności nie korzysta" - no więc zaczął korzystać

- zaczął gaworzyć na całego, składa po kilka sylab, z czego ulubionymi wyrażeniami są "ide", "chodź", "au" lub "hau", "dziadzia", "dada" lub "ada", "bacia", "ato" lub "auto"; póki co wyrażenia te nie mają nic wspólnego z niczym, choć oczywiście każdy domyśla się w nich tego, co mu akurat pasuje ;) czasem stara się też po nas powtarzać różne słowa, najbardziej upodobał sobie słowo "światło" i coś mu tam nawet wychodzi - zapewne wiąże się to z namiętnym zainteresowaniem lampami, które przejawia od zawsze

- coraz więcej rozumie, np. doskonale rozumie, czego "nie wolno" - dostaje wtedy turbodoładowania, byle tylko zdążyć do celu zanim go złapiemy... a gdy mu się uda, odwraca się, robi minę zwycięzcy i zaczyna się śmiać :)

***

Po wczorajszej rehabilitacji mamy wolne aż do nowego roku. Maks prawidłowo czworakuje i siedzi, jeszcze tylko musi się nauczyć siadać z czworaków, ale to przyjdzie z czasem.

***

Od soboty jest po prostu NIEMOŻLIWY. Zwłaszcza, gdy jest zmęczony - usypianie to prawdziwa katorga. Obstawiałam ząbki, ale teraz to już sama nie wiem. Na pewno ma tu pewne "zasługi" lęk separacyjny, który - jak właśnie ze zdziwieniem wyczytałam - może powodować oprócz tego, co przechodzimy w dzień, również to, że Maks zaczął się budzić nocami... Możliwe również, że odreagowuje w ten sposób nowe umiejętności i gwałtowny rozwój. Mam mętlik w głowie. Chcę po prostu, żeby był spokojny, szczęśliwy i żeby przesypiał noce jak do tej pory.

Tagi: rozwój
09:14, berenika1000
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać