Wpisy z tagiem: nastroje

środa, 27 lipca 2011

Całe popołudnie leje deszcz. Właściwie normalnie by mnie to nie ruszało. Ale wczoraj w końcu po paru dniach udało nam się wyjść na spacer i dziś też planowałam, a tu klops. Siedzimy w domu. Dobiła mnie dziś ta pogoda wyjątkowo, nie wiem czemu. Wczoraj miałam w sobie taką pozytywną energię, po powrocie ze spaceru wykorzystałam ją w zabawie z Maksem do tego stopnia, że wykończony zasnął po raz pierwszy od dawna bez problemów... A dziś? Przebity balonik.

I wiecie co? Kolki to jest nic. Ząbkowanie - o, to jest wyzwanie! Dobrze, że chociaż noce nadal mamy dobre.

Edit wieczorny: wypogodziło się, poszliśmy na spacer i małe zakupy. Lepiej mi :)

Tagi: nastroje
15:44, berenika1000
Link Komentarze (2) »
środa, 01 grudnia 2010

Rok temu (z kawałkiem) zakładałam tego bloga, targana sprzecznymi emocjami, wariując od chęci posiadania dziecka, na które nie wiedziałam kiedy będę mogła sobie "pozwolić". Choć nasza sytuacja materialna, mieszkaniowa itd. nie zmieniła się od tamtej pory, dziś o rok starsza jestem już prawie w 6 miesiącu ciąży i... szczęśliwa. Mimo koszmarnie zmiennych nastrojów, codziennych niepokojów, dodatkowych kilogramów, wrednych dolegliwości, stanu konta wiecznie na minusie i lodowatego wiatru za oknem, jestem szczęśliwa. Kochana i czekająca na wielki mały Cud. Nawet dziś, kiedy praktycznie cały dzień chce mi się płakać (bez powodu!). Taki urok ;)

Tagi: nastroje
19:50, berenika1000
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Ostatnie dni upływają pod znakiem odwiedzin - albo ja odwiedzam, albo my jesteśmy odwiedzani ;) W czwartek spędziłam dzień z koleżanką i jej uroczą córeczką - ostatni raz widziałyśmy się, kiedy Julka była jeszcze w brzuszku, a teraz to już roczny berbeć :) Czas minął nam bardzo miło, a przy okazji pstryknęłam dziewczynom kilka pamiątkowych zdjęć. Ja też dostałam coś na pamiątkę i na szczęście - ślicznego pluszowego słonika :) Dopiero w domu skojarzyłam, że będzie mi przypominał nie tylko o tym miłym dniu, ale też o tegorocznych wakacjach - wieczorami oglądaliśmy kanał Comedy Central, który ma fajny zwyczaj z zagadkami (przed rozpoczęciem bloku reklamowego pojawia się zagadka, a po zakończeniu - odpowiedź) i jedna z nich bawiła mnie jeszcze długo potem. Co to jest: duże, szare i brzmi podobnie jak słowik? :)))

Dziś z kolei odwiedzili nas znajomi, na których weselu byliśmy pod koniec czerwca. Obejrzeliśmy zdjęcia z wesela i podróży poślubnej, pośmialiśmy się. Zajadaliśmy ciasto z borówkami, które upiekłam wczoraj i jest - nieskromnie mówiąc - pyszne. Dostaliśmy też prezenty - jeden z nich czekał na to spotkanie ponad rok, bo mieliśmy go dostać na naszym ślubie, na który ostatecznie znajomi nie dotarli. Niestety poczeka jeszcze trochę, zanim zrobimy z niego pożytek, bo jest to 1,5-litrowa butelka pysznej Kadarki, do której na razie mogę tylko wzdychać. Oczekiwanie osłodzi mi jednak na pewno drugi prezent, a mianowicie piękny "pamiętnik przyszłej mamy" z fotografiami Anne Geddes. Oglądałam już sporo różnych albumów tego typu z zamiarem zakupu, ale żaden mnie nie zachwycił. Ten jest idealny i do tego tak pięknie wydany!

Póki co jednak nie wpisuję nic... czekam do czwartku, bo mam pierwszą wizytę u lekarza. Mam nadzieję, że maleństwo nie spanikuje po raz drugi i nie wyśle mnie znów do szpitala.

środa, 03 marca 2010

Tytuł notki nijak się ma do tego, co widać dziś za oknem. A mianowicie: znów pada śnieg. Staram się nie przyjmować tego do wiadomości, ale w końcu będę musiała skapitulować i zamienić noszone dziś rybaczki na długie spodnie, bo rajstopy to marna ochrona jednak, a psa ktoś musi wyprowadzić. I nie namówię na to Męża, bo właśnie słodko drzemie za moimi plecami.

Generalnie: skąd więc wiosna w opisie? Z mojego wiosennego nastroju, który w końcu do mnie zawitał i pozwolił się otrząsnąć z marazmu... Budzę się jak niedźwiedź z zimowego snu, bo wokół w końcu coś zaczyna się dziać. Mimo dzisiejszego śniegu jestem pewna, że wiosna jest tuż-tuż, co zresztą naocznie sprawdzałyśmy wczoraj na spacerze z przedszkolakami. Widzieliśmy kwitnące przebiśniegi! Poza tym wczoraj w końcu dotarłam do fryzjera i w końcu wyszłam od niego zadowolona, a tym samym znalazłam "swoją" fryzjerkę, do której będę wracać. Przy okazji jest to też nasza znajoma ;) Strzygła mojego Męża przed ślubem, wczoraj zresztą też. Z jego fryzury jestem równie zadowolona jak ze swojej, mam nadzieję, że on również ;) W każdym razie była mi ta zmiana bardzo potrzebna, bo przez ostatnie tygodnie czułam się piękna jak, nie przymierzając, kopa siana :/ Ale już jest lepiej ;)

15:57, berenika1000
Link Komentarze (6) »
czwartek, 19 listopada 2009

Czasem jest mi smutno bez powodu. Dzisiaj mam na przykład zupełnie zwykły dzień - ani miły, ani niemiły... a chodzę i chce mi się płakać. Ot tak, bez żadnej konkretnej przyczyny. Spaceruję i chce mi się płakać. Słucham piosenki i chce mi się płakać. Beznadzieja... Chciałabym, żeby mój Mąż już wrócił z pracy, może mi się poprawi, jak się do niego przytulę. Tylko, że tak naprawdę mam przeczucie, że kiedy to zrobię, to nie tylko będzie mi się chciało płakać, a po prostu się rozpłaczę.

Tagi: nastroje
21:29, berenika1000
Link Komentarze (2) »
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać