Wpisy z tagiem: powódź
poniedziałek, 17 maja 2010
Ten zaskakujący tytuł przestanie być zaskakujący, gdy wyjaśnię Wam, że w moim domu od lat "Dniem Dziecka" nazywa się dzień, gdy jemy pierwsze w sezonie truskawki. Jakoś tak owocowanie truskawek często zbiegało się w czasie z przełomem maja i czerwca, a lepszego prezentu niż długo wyczekiwane owoce nie mogłabym sobie wyobrazić, stąd jakoś naturalnie wytworzyła się u nas taka tradycja. No i co? No i lipa, bo w tej chwili krzaczki truskawek, które ledwo zdążyły nieśmiało zakwitnąć, znajdują się pod powierzchnią wody, pokrywającej całe pole i spory kawałek ogrodu moich rodziców. Truskawkom w ich podwodnej przygodzie towarzyszą świeżo zasadzone ziemniaki, ledwo kiełkujące ogórki oraz do niedawna troskliwie pielęgnowane na parapetach, a obecnie przesadzone do tunelu foliowego, sadzonki pomidorów i papryk. To by było na tyle jeśli chodzi o jakiekolwiek plony w tym roku. Ile sobie ponarzekam tyle moje, ale wiem, że wielu ludzi ma gorzej. Wiadomości nie oglądam, ale trochę newsów "na gorąco" przywieźli rodzice - drogi są prawie nieprzejezdne (cud że zdążyli wrócić do domu zanim Wisła kompletnie odcięła wioskę od świata), u niektórych sąsiadów woda w domach sięga pod parapet... zaczynają się ewakuować, bo co im pozostało? Samochody i traktory zwożą na podwórko sąsiada, którego dom jest położony najwyżej. I w takich momentach widzę zalety mieszkania "na blokach". Może i za oknem jest paskudnie, do pracy drepczę po kałużach i ze spaceru z psem wracam przemoczona, ale wracam do suchutkiego mieszkania, gdzie grzeją kaloryfery... |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moja twórczość
Podczytuję
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||