Wpisy z tagiem: rozważania

poniedziałek, 11 lipca 2011

Dotarło do mnie, że za 1,5 miesiąca wracam do pracy. Wiem, że 5 godzin dziennie to nie jest dużo, ale i tak czuję, jakby coś mi odebrano... Z jednej strony cieszyłam się na ten powrót - nie jestem osobą, która się nadaje na "kurę domową", wszystkie okresy bezrobocia w moim życiu były istnym horrorem, od siedzenia w domu dostawałam depresji. Ale... teraz jest inaczej. Nie siedzę w domu BEZCZYNNIE. Fakt, jeśli siedzę dłużej wyłącznie w domu (bo nie ma pogody by wyjść na spacer ani okazji do tego, by się z kimś spotkać), to znów zaczynam się czuć jak w klatce. Ale tak czy siak, siedzę w tej klatce z fajnym, roześmianym małym człowiekiem, który z dnia na dzień się zmienia i po kawałeczku odkrywa siebie i świat. I którego bardzo kocham. Żal mi tych 5 godzin wyrwanych z naszego wspólnego życiorysu, każdego dnia. Wierzę, że wracając do pracy mam szansę być dla niego lepszą mamą, spełnioną, rozwijającą się, a przede wszystkim stęsknioną. Poza tym zwyczajnie, banalnie - nie mam wyjścia. Muszę wrócić do pracy, bo nie stać mnie na siedzenie w domu. Ale póki siedzę, próbuję się tym nacieszyć na zapas. Każdym przytuleniem, uśmiechem. Dotarło do mnie, że nigdzie nie muszę się spieszyć. Pranie czy zmywanie zawsze może poczekać. Gdy Maks zasypia na moim brzuchu, napawam się jego ufną obecnością jak w pierwszych dniach. Drzemiemy tak sobie razem pół godziny, godzinę, dwie. Jeśli tylko nie czeka na mnie nic naprawdę pilnego, leżymy tak aż się obudzi. Przeciągam te chwile w nieskończoność - może uda się i będą trwać choć trochę dłużej?

17:26, berenika1000
Link Komentarze (3) »
piątek, 10 czerwca 2011

Jak to się dzieje - z dwóch maleńkich bezkształtnych komóreczek powstaje KTOŚ. Ktoś, kto ma rączki, nóżki, ma najpiękniejsze oczy na świecie, własne zdanie i mnóstwo radości w każdym gramie swojego ciała. W głowie mi się nie mieści, jak to jest możliwe, a jednak JEST. Prawdziwy CUD. Wiem, że jako matka jestem nieobiektywna, ale uważam, że Maks jest najpiękniejszym dzieckiem na świecie :) I musiałam się tym pochwalić :) Kocham go tak, że nie da się tego wyrazić słowami.

14:10, berenika1000
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 06 czerwca 2011

Kiedy Maks skończył 3 miesiące, od różnych osób usłyszałam, że teraz już będzie lepiej, lżej, że po 3 miesiącu można odetchnąć. Jak zmieniło się nasze życie i opieka nad Małym w stosunku do pierwszych tygodni po narodzinach?

Jest łatwiej, bo:

- Maks nie jest już tak kruchy jak na początku, łatwiej nim manewrować, więcej można z nim zrobić i większy jest zakres pozycji do noszenia go; kąpiel nie stanowi problemu, na początku tak się bałam, że przez tydzień kąpała go moja siostra; obrócenie go z plecków na brzuszek lub odwrotnie na początku było wyczynem - teraz wystarczy go przeturlać ;)

- lepiej śpi w nocy, problemy z brzuszkiem prawie zniknęły (!!!), czasem przesypia wręcz całe noce aż do rana;

- lepiej go rozumiemy, bo lepiej znamy jego zachowanie, a on też lepiej umie sygnalizować o co mu chodzi;

- nie muszę już codziennie robić "Maksiowego" prania, nie wiem czy doszliśmy do większej wprawy w zakładaniu pieluch, czy po prostu wyrósł z przesikiwania ubranek - bywało, że w ciągu godziny musiałam go przebierać 3 razy, do tego dochodziły zmoczone beciki, pieluchy flanelowe itd. i góra prania gotowa; fakt, że nie używamy już rożków/becików też ma tu swoje znaczenie; poza tym jest lato i generalnie ma na sobie mniej ciuszków, więc nawet jeśli np. zaleje się mlekiem, to do prania jest tylko body, a nie kaftanik+śpiochy;

- ponieważ jest większy i już nie tylko je i śpi, mogę go zabrać ze sobą np. do koleżanki na kawę, my rozmawiamy, a on się rozgląda i przysłuchuje, oczywiście domaga się też uwagi, ale nie jestem już "uwiązana" w domu tak jak wcześniej;

- doszłam do siebie po porodzie, mam więcej siły niż na początku.

 Ale jest też trudniej, bo:

- Maks mniej śpi i domaga się więcej uwagi, na początku po każdym karmieniu miałam 3 godziny czasu na pranie/sprzątanie/odpoczynek, teraz bywają dni, że ledwo mam czas na wizytę w toalecie, choć na szczęście zdarza się to sporadycznie;

- jest cięższy! ;) 2 kg a 5 kg to jednak mega różnica... a noszenia więcej niż na początku;

- hormony już nie dają takiego poweru, mam wrażenie, że łatwiej mi było wcześniej wstawać każdej nocy na karmienie co 2 godziny, niż teraz, gdy trafi się choć jedna taka nocka z kilkoma pobudkami.

Podsumowując - jednak jest łatwiej, ale nie pod każdym względem ;) Po prostu wszystko się zmienia. I to jest dobre! Bo nie wróciłabym do tych 3-godzinnych drzemek w ciągu dnia za cenę tego, co mamy teraz: uśmiechy od ucha do ucha, radosne machanie rączkami i pogaduszki w jego własnym, dziecięcym języku :)

poniedziałek, 21 lutego 2011

Wczoraj byliśmy odwiedzić w szpitalu Marlenę i małego Tymusia. Niezbyt to zgodne z założeniami akcji DJN, ale skoro na wyraźne życzenie świeżo upieczonej mamy, to czuję się rozgrzeszona ;) Przynajmniej wysłuchałam "na świeżo" cennych uwag na temat porodu i pierwszych dni po, a zobaczenie i wzięcie na ręce takiego maluszka, gdy lada tydzień spodziewasz się własnego, jest przeżyciem nie do opisania... Świeżo upieczoną mamę podziwiam ogromnie, bo w ogóle nie widać po niej zmęczenia i w życiu nie domyśliłabym się, że 2 dni wcześniej urodziła. Radzi sobie świetnie, szczęśliwie w kwestii karmienia ona i Tymek od razu złapali nić porozumienia :)

Dużo potem myślałam o tym spotkaniu z małym człowiekiem, który dopiero poznaje świat... gdzieś czytałam niedawno tekst o tym, jakim przeżyciem jest dla maluszka poród i wejście w nowe środowisko. Te nowe dźwięki, odczucia, dotyk, generalnie ŚWIAT atakujący wszystkie zmysły... Świat, który - że wykorzystam reklamowy slogan - jest twardy i kanciasty, w przeciwieństwie do bezpiecznego, ciepłego miejsca pod sercem mamy. Naprawdę to po nim widać, że jest wystraszony, wszystko jest takie nowe i pewnie raczej nieprzyjemne.

Pomyślałam więc, Synku, że chociaż strasznie chciałabym Cię już przytulić, to... zostań w swoim bezpiecznym świecie ile chcesz, a ja poczekam i zniosę wszystko co trzeba, bo wiem, że tam jest Ci dobrze :*

19:20, berenika1000
Link Komentarze (4) »
wtorek, 08 lutego 2011

W pokoju na suszarce wiszą maleńkie ubranka. Na balkonie na sznurkach powiewają tetrowe pieluchy - nie wiem czemu, ale ich taniec na wietrze strasznie mnie bawi :) W pralce kolejna partia ciuszków... Dzisiejsze rozrywki sponsoruje marka Lovela ;)

Patrzę na niektóre ubranka i myślę: czy dziecko naprawdę będzie AŻ TAK małe?? Tzn. z punktu widzenia rodzącej nie mam nic przeciwko ;) Ale jak tu nie zrobić krzywdy takiemu maleństwu... Z drugiej strony: nie słyszałam jeszcze o przypadku, żeby młoda mama taką krzywdę swojemu dziecku jednak zrobiła, więc pewnie i ja dam sobie radę.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Trzeci trymestr ciąży okazuje się być niezłym wyzwaniem. Ale o tym innym razem, bo przymierzam się do notki podsumowującej "atrakcje" wszystkich trymestrów. Nie ukrywam, że jest coraz ciężej, co jest też trochę moją winą, bo na pewno paru kg spośród tych około 12, które już przybrałam, można było uniknąć. Trudno ;) Najbardziej jestem ciekawa, ile waży teraz nasz mały Skowronek, który wcale nie jest już taki mały. Kiedy tak buszuje wieczorami w brzuchu, daje niezły popis siły - ręka Taty aż podskakuje od kopniaków, co za każdym razem wywołuje u mnie niepohamowany atak śmiechu. Ruchy dziecka w środku to coś tak niesamowitego i niepowtarzalnego, że już teraz mogę powiedzieć, że ogromnie będzie mi tego brakować... Wiem, że gdy już zobaczę Synka tutaj, po drugiej stronie, czeka nas mnóstwo jeszcze piękniejszych chwil, ale mimo wszystko będę za tym tęsknić.

13:12, berenika1000
Link Komentarze (8) »
piątek, 14 stycznia 2011

Choć już od tygodnia nie pracuję, dużo myślę o moich przedszkolakach. Od poniedziałku zaczynają się ferie, więc nie będzie ich przez 2 tygodnie, ale później na pewno wybiorę się w odwiedziny. W tym czasie ma się też pojawić dziewczyna, która mnie zastąpi, więc może przyda jej się kilka wskazówek. Przede wszystkim jednak chętnie zobaczę znów te znajome buźki - i choć do tej grupy nie zdążyłam się przywiązać tak bardzo jak do poprzedniej, trochę mi ich brakuje. Pewnie po kilkutygodniowej przerwie od razu będzie mi się wydawało, że urośli i bardzo się zmienili :)

Ale to nie o tym miałam pisać, a o czymś, co mnie w dzieciach niesamowicie fascynuje. Pewnie na przykładzie własnego potomka będę to przeżywać dużo bardziej i dużo częściej, ale widzę to też u moich przedszkolaków - tych z pracy, i tych "prywatnych", czyli dzieci mojej siostry :) Chodzi o nabywanie nowych umiejętności. Kiedy dziecko próbuje coś zrobić, uczy się czegoś nowego i przez jakiś czas mu to nie wychodzi... a potem nagle "klik!" - jakiś trybik w środku wskakuje na miejsce i już. Tak było w zeszłym roku z naszymi czterolatkami i umiejętnością przeskakiwania z nogi na nogę w tańcu - nie miałam pojęcia, że do pewnego momentu dzieci po prostu tego nie potrafią (tak to jest, człowiek dorasta i zapomina, że nie wszystko potrafił od pierwszego dnia po urodzeniu). Maluszki kombinowały jak umiały, ale nie wyglądało to tak jak trzeba. A potem, jeden po drugim, nagle zaczęły pięknie skakać. Dosłownie z dnia na dzień - zwłaszcza u jednego, prawie było słychać to "klik!" kiedy nagle "zaskoczył". Jaki był z siebie dumny! Do tej pory wspominam to z uśmiechem :) Zresztą ten sam chłopiec cały zeszły rok uczył się, jak trzymać kredkę - w tym roku pięknie koloruje!

Przypomniało mi się to ostatnio ze względu na Kasię, moją siostrzenicę. Niedługo skończy 7 lat. Literkami była zafascynowana od dawna i od dłuższego czasu znała i potrafiła zapisać cały alfabet. Próbując czytać, umiała rozpoznać każdą literkę w słowie - po przeczytaniu jednak literki nie składały się w całość. Tak było do niedawna. Aż tu nagle, ostatnio, przeżyłam szok. Kasia zaczęła mi czytać opisy Smerfów umieszczone na początku i końcu bajki. Literowała słowa i odczytywała je W CAŁOŚCI. Później to samo zrobiła ze streszczeniem na ostatniej stronie okładki. Powolutku, bo powolutku, ale ona CZYTA! Klik! Zadziałało! :) Jestem z niej dumna :))

wtorek, 11 stycznia 2011

Abstrahując zupełnie od analogii związanych z Bogiem, ten tekst po prostu mi się podoba. Wywołał uśmiech na mojej twarzy, więc postanowiłam się nim z Wami podzielić :) Niestety nie wiem, kto jest autorem.

W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:

- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią....
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę, a ona się będzie o nas troszczyć.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem, czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się później...

17:33, berenika1000
Link Komentarze (4) »
środa, 16 czerwca 2010

No i tak. Siedzę sobie w domu z anginą, do końca tygodnia wzięłam wolne, bo i tak mam urlop do wybrania, lekarza dziś nie zastałam, więc leczę się na własną rękę. Siedzę, nudzę się i czekam na okres, który przyjść nie chce i wkurza mnie bardzo, bo robi mi nadzieję na coś, czego bardzo bym chciała, a czego - jestem pewna - w tej chwili ten brak okresu wcale nie oznacza. Taki mały pstryczek w nos za to, że brałam tabletki anty - "ha! to sobie teraz poczekasz..!"

16:55, berenika1000
Link Komentarze (5) »
niedziela, 20 grudnia 2009

Czasem jest tak, że spotyka się kogoś po raz pierwszy i z miejsca ma się ochotę przegadać z tą osobą całą noc, albo i dwie. I to jest jedna z tych naprawdę fajnych rzeczy w życiu. Do takich momentów zaliczam wczorajszy wieczór w katowickim "Bobie", z moim Mężem i Magdą D., którą spotkaliśmy po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni.

13:02, berenika1000
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać