Wpisy z tagiem: książki

sobota, 04 czerwca 2011

Wczoraj zrobiłam sobie małą wycieczkę do sąsiedniego miasta, celem załatwienia Małemu karty ubezpieczenia zdrowotnego - najwyższy czas. Wizja odstania co najmniej godziny w kolejce w NFZ była średnio atrakcyjna, ale tuż przed wyjściem z domu wpadłam na genialny pomysł, który przynajmniej podróż busem uczynił bardzo przyjemną. A mianowicie wzięłam ze sobą słuchawki do telefonu. I jak za studenckich czasów, jechałam (uwielbiam podróżować autobusem, samochodem jako pasażerka zresztą też), rozmyślałam i słuchałam ulubionej muzyki. Przyjemne oderwanie od rzeczywistości.

W NFZ spędziłam mniej czasu niż zakładałam, więc udało mi się w drodze na przystanek załatwić jeszcze kilka spraw i zaserwować sobie kilka małych przyjemności. Cappuccino w McDonaldzie (boskie), wizyta w drogerii (głównie w celu znalezienia "wodoodpornych" pieluszek dla Maksa, ale i lakieru do paznokci dla mnie - niestety nie było), a na koniec... w antykwariacie. Pierwszy raz w nim byłam, rewelacyjnie zaopatrzony i duży antykwariat, mieści się w piwnicy najlepszej księgarni w tym mieście. Jakiego samozaparcia wymagało ode mnie wyjście stamtąd po 15 minutach! Zwłaszcza po tym, jak wdałam się w dyskusję ze starszym panem, który ten antykwariat prowadził. Naprawdę nie pamiętam, kiedy miałam okazję porozmawiać z kimś o wyższości starych książek nad nowymi oraz o mistrzowskich ilustracjach Szancera. Z miejsca poczułam się tam jak u siebie i przypomniałam sobie, gdzie jest moje miejsce. Kiedy będzie mi dane pracować wśród książek? Tak naprawdę chyba obojętnie jakich. Nawet gdyby przyszło mi pracować w bibliotece politechniki, czyli wśród książek, których treść niekoniecznie byłaby dla mnie atrakcyjna, to i tak czułabym się tam dobrze. Jestem stworzona do obcowania z książkami, do katalogowania, układania i przekładania :) Kocham słowo pisane i to nie zmieni się nigdy, niezależnie od tego, jak mało mam ostatnio czasu na czytanie.

Ale... wczoraj nawet udało mi się przeczytać książkę :) Zdaje się, że pierwszą od narodzin Małego Skowronka. Kupioną oczywiście w tym antykwariacie, dla koleżanki, ale że obie lubimy tę autorkę, to i tak musiałaby mi ją pożyczyć ;) A tak - połowę przeczytałam w drodze powrotnej do domu, a drugą połowę gdy Maks zasnął wieczorem. Dla niego też znalazłam perełkę. Stare wydanie wierszy Tuwima. Liczę, że spodobają mu się te małe, rytmiczne arcydzieła. Dla siebie też coś mam, a jakże :) Częściowo to też dla Maksia, ale bardziej dla mnie... "Trzy róże". Piękne stare baśnie, które w dzieciństwie bardzo lubiłam. Powoli kompletuję książki mojego dzieciństwa. Marzy mi się jeszcze kolekcja Muminków, których co prawda nie lubiłam jako dziecko, ale pokochałam na studiach. Niestety w antykwariatach trudno dostać, a nowa kolekcja nie dość, że dużo kosztuje, to jeszcze jest w twardych oprawach, co niezbyt mi odpowiada. Wiem, jestem wybredna, ale mam małego "hopla" na tym punkcie. Ale to już materiał na inny wpis ;)

Tagi: książki
20:54, berenika1000
Link Komentarze (6) »
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać