Wpisy z tagiem: fotografia

wtorek, 30 sierpnia 2011

Zaczynałam nową notkę już 100 razy i jakoś nie umiem się skupić na pisaniu. Tyle się ostatnio dzieje... Na szczęście raczej pozytywnie. Dużo czasu spędzamy na świeżym powietrzu, bo w końcu pogoda pozwala (choć podczas tych morderczych upałów wychodziliśmy dopiero późnym popołudniem). W ten sposób zaliczyliśmy pierwszą plenerową sesję zdjęciową w towarzystwie Małego Skowronka (w składzie: ja, Maks, modelka i Gosia w roli niani-wizażystki :)), bardzo miło wspominam ten dzień i oby więcej takich. Zdjęcia do obejrzenia m.in. tutaj (pierwsze 8 zdjęć od góry). A propos zdjęć, to przyszła ostatnio zamówiona przeze mnie foto-książka. Gdy zobaczyłam swoje zdjęcia w wersji wydrukowanej, urosłam z dumy dobre 5 cm :)

Z kolei sobotę spędziliśmy u moich rodziców na wsi, znów basen i cudowna pogoda, złapaliśmy trochę słońca. Maks ma za sobą ten marudny okres, o którym pisałam niedawno - sądziłam, że to ząbki, teraz myślę, że może skok rozwojowy? Bo minęło z dnia na dzień jak ręką odjął, a dziecko zmieniło się niesamowicie :)

Wczoraj przeszliśmy próbę generalną powrotu do pracy. Poszłam na 3 godziny, bo trzeba było zrobić porządki przed rozpoczęciem roku, umyć zabawki itd. Mały tymczasem miło spędził czas z babcią, obyło się bez problemów, więc jestem spokojna. Tylko tak strasznie nie chce mi się wstawać o 6 rano...

Poszalałam trochę z zakupami na Allegro, takie drobiazgi, bo finanse nie bardzo pozwalają, ale i tak cieszą. Oczywiście głównie dla Maksa :) A wśród nich siateczka na owoce, bo Maks je uwielbia i z wielkim entuzjazmem przyjmuje nowe smaki. Spróbujemy :)

gryzak

Tagi: fotografia
10:35, berenika1000
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 sierpnia 2011

Spostrzeżenia po drugim spotkaniu z panią Magdą? Jeśli Twoje dziecko płacze, a Ty nie możesz mu w żaden sposób pomóc, ale wiesz, że NA PEWNO nie dzieje mu się żadna krzywda, to i tak będziesz płakać razem z nim. I rozsądek nic tu nie pomoże.

***

Wczoraj byliśmy całą rodzinką w odwiedzinach u mojej przyjaciółki i jej 5,5-miesięcznego synka. Nie chodziło jednak tylko o wizytę towarzyską. Teściowie przyjaciółki (u których mieszka) mają w piwnicy... basen :) Postanowiliśmy zapoznać Małego Skowronka z głębszą wodą. Było naprawdę fajnie i ja też z dużą przyjemnością spędziłam trochę czasu w wodzie. Myślę, że jeszcze to powtórzymy.

A teraz trochę o mnie ;)

Mój organizm już prawie wyszedł "na prostą" po ciąży/porodzie/karmieniu. 1,5 miesiąca po zakończeniu laktacji włosy w końcu przestały mi wypadać garściami. Mniej więcej w tym samym czasie (a konkretnie dziś) odezwała się Matka Natura i oddała mi to, o czym zapomniałam na 14 (!) miesięcy. Wcale nie tęskniłam. I to bzdura, że po ciąży nie boli. Boli. Może tylko trochę mniej (ale nie wykluczam, że ból jeszcze się rozkręci). Jedyne, co jeszcze nie wróciło do normy to waga oraz... skóra. Różne problemy w tej kwestii miałam już wcześniej, ale po porodzie zaczęła się prawdziwa masakra, nie wiem czy to może być wina hormonów albo tego zatrucia? Albo po prostu - jak sądzi dermatolog - alergia. Bliżej niezidentyfikowana. Paradoks polskiej służby zdrowia: dermatolog sugeruje, że masz alergię, ale gdy poprosisz - logicznie! - o skierowanie do alergologa, to patrzy na Ciebie ze zdziwieniem, po czym stwierdza, że możesz się po nie udać do internisty. No żesz...

Fotograficznie też zaczynam wracać do normy. Znajomi byli zadowoleni ze zdjęć ślubnych. Jutro jadę zrobić koleżance sesję ciążową, a w głowie kołacze się jeszcze kilka pomysłów. W tym udział w konkursie, do którego "przymierzam się" od lat. Zdjęcia już wybrane :)

sobota, 23 lipca 2011

Dziś pierwszy raz robiłam zdjęcia na ślubie (nie licząc ślubu przyjaciółki, ale cywilnego - w urzędzie jednak inaczej się robi zdjęcia niż w kościele... 100 razy lepszy pod tym względem jest urząd!). Po sfotografowaniu ceremonii ślubnej, pierwszego tańca oraz sesji plenerowej (wszystko razem: 4 godziny) jestem wykończona. Czy zadowolona? I tak, i nie. Tak, bo w kościele poszło mi lepiej niż przypuszczałam, a tej części bałam się najbardziej. Nie, bo byłam pewna pleneru, a tu kamerzysta się wpakował nie wiadomo po co i wszystko zepsuł :/ Zdjęcia plenerowe w ogóle nie wyszły tak jak chciałam. Ale jestem bogatsza o nowe doświadczenie :) Mam nadzieję, że parze młodej (koleżance z pracy i jej mężowi) spodobają się zdjęcia. Jeśli się zgodzą, niektóre z nich pojawią się wkrótce na mojej stronie www.

ślub

Tagi: fotografia
21:52, berenika1000
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 maja 2011

Nowy sezon fotograficzny można uznać za rozpoczęty :) Gosiu - dziękuję! Zwłaszcza za soczyste truskawkowe zdjęcia - jak zawsze najlepiej wychodzą te fotki, których się nie planowało ;)

Na pewno w tym sezonie rzadziej będą zdarzać się plenery, ale myślę, że wszystko jest do pogodzenia. W najbliższych 2 miesiącach mam zaplanowane na razie 3 sesje (w tym ślub koleżanki) i myślę, że takie "tempo" będzie wystarczające. Poza tym ruszamy w końcu z "domową" fotografią w namiocie bezcieniowym. Nie mogę się doczekać.

 

PS. Właśnie zaczął padać deszcz. Uwielbiam ten zapach, deszcz na suchej, rozgrzanej słońcem ziemi.

Tagi: fotografia
14:05, berenika1000
Link Komentarze (5) »
środa, 04 maja 2011

okno

Miłe wspomnienie...

Brakuje mi czasu na fotografię, tęsknię za tym. Może już niedługo...

Mam tyle pomysłów!

Tagi: fotografia
13:49, berenika1000
Link Komentarze (2) »
środa, 05 stycznia 2011

Znów czekam poniedziałku jak zbawienia, poniedziałku i wizyty u lekarza... Jestem wystraszona, czy zawsze musi tak być, że im bliżej wizyty, tym bardziej wzrasta poziom niepokoju? Każdy objaw urasta do rangi problemu, do czasu aż usłyszę, że wszystko jest w porządku. Dziś już zdecydowanie czuję się tak, jak TEN TUTAJ ;)

Polecam w ogóle całą galerię tego artysty, jestem pod wielkim wrażeniem tych zdjęć, a wiele z nich w połączeniu z opisami wywołuje uśmiech na twarzy... najbardziej przypadły mi do gustu kameleony, oprócz wyżej wspomnianego ujęcia uwielbiam jeszcze TO :)

18:03, berenika1000
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 grudnia 2010

Zaliczyliśmy dziś sesję "brzuszkową" :) Myślałam, że po tym, jak przez ponad rok stawałam wyłącznie po tej drugiej stronie obiektywu dziwnie będzie pozować do zdjęć - wcale nie. Z Gosią w zakresie fotografii nadal rozumiemy się bez słów i nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli "naszego" fotografa. Poza tym zwyczajnie cieszę się, że mogłyśmy się spotkać i spędzić razem czas, nie widziałyśmy się chyba z rok... Efekty sesji widziałam na razie tylko w aparacie i zapowiadają się pięknie, po Nowym Roku zobaczymy, co z tego wyszło rzeczywiście, ale jestem pewna, że będziemy zadowoleni.

No i po raz tysięczny zakochałam się w swoim Mężu, rano obawiałam się marudnego humoru pt. "wstałem o 6, w nocy pies nie dał mi spać, śnieg sypie, dajcie mi wszyscy święty spokój", a ostatecznie było... czule, troskliwie, miłośnie i tak, że mogłabym go zacałować na śmierć na środku studia. Bo dziś Międzynarodowy Dzień Pocałunku, tak przy okazji ;)

wtorek, 05 października 2010

Miałam ostatnio jakiś zastój, praca-dom i właściwie nic poza tym, a dziś wpadłam w taki wir wydarzeń, że aż trudno mi się ogarnąć. Jakieś propozycje sesji, spotkań, czegośtam, na dokładkę nawet zadzwonił do mnie przedstawiciel mojego banku żeby zaproponować mi kredyt (pierwszy raz im się to zdarzyło, a mam tam konto dobre 7 lat). Wysłałam dziś tyle oficjalnych maili na różne tematy, że chyba w ciągu całego zeszłego miesiąca tylu nie wysłałam, nawet prywatnych. Ale wszystko pozytywne, bo:

- ruszamy znów z akcją zbierania nakrętek w przedszkolu, tzn. przedszkole sobie, a my sobie, bo na inny cel, lokalny, myślę, że tak najlepiej, człowiek ma poczucie, że wie komu pomaga, a wszędzie potrzebujących jest tak wielu, że nie da się ogarnąć wszystkiego - a gdyby każde miasto porządnie wzięło się do roboty na swoim "podwórku" to może sprawniej by to szło?

- zgłosiłam się jako chętna na spotkanie "Mama rozmawia", w grudniu będzie w Katowicach, fajnie gdyby się udało.

- wymyślam bajkę! :D Kiedyś sobie postanowiłam, że jak będę w ciąży, to napiszę dla swojego dziecka bajkę. Pomysł już jest, ale na razie się nie rozwija, będę miała na to czas jak już wyląduję na L-4. Póki co myślę nad inną bajką... dzięki getpink znalazłam informację na Facebooku i pomysł sam zaczął kiełkować :) Szkoda tego nie wykorzystać, a poza tym może przyda mi się to kiedyś, jeśli uda mi się zrealizować marzenie o biblioterapii?

- zamieściłam w końcu ogłoszenie o sprzedaży naszego Szerszenia, z bólem serca, ale trzeba się go pozbyć przed końcem roku... ba, najlepiej przed końcem miesiąca, choć to jedyne autko którym jeżdżę, za kierownicę Astry jeszcze nie wsiadłam (no, raz, na parkingu, więc się nie liczy).

- zamieściłam ogłoszenie o sesjach zdjęciowych i po paru godzinach ktoś się odezwał (później się okazało, jaki świat mały, bo to były kolega z pracy mojego Męża), ponadto potwierdziły się 2 październikowe sesje "firmowe" i potwierdziło się, na czym najbardziej mi zależało, że modelki umaluje Gosia, więc jest super, wszystko na duży plus!

- i jeszcze jeden plus to zdany egzamin Asi, którego jej serdecznie gratuluję :)

Powiedzcie, czy nie pozytywny dzień? :) Dużo malutkich plusów daje duży plus!

środa, 22 września 2010

Za nami pierwsza sesja fotograficzna we współpracy z pewną firmą, o której jakiś czas temu wspominałam. Piszę "za nami", bo była nas silna 3-osobowa ekipa, a mianowicie fotograf czyli ja, wsparcie techniczne czyli Arek i wizażystka czyli Gosia :) Gdyby nie ten skład pewnie cała sesja wyglądałaby inaczej, a tak - wszystko przebiegło w bardzo sympatycznej i wesołej atmosferze, na luzie, dzięki czemu zrobiliśmy też świetne wrażenie na przedstawicielce firmy. Cieszę się, bo ta pierwsza sesja była swego rodzaju sprawdzianem - mogła zaowocować dalszą współpracą. I proszę, już są efekty: za miesiąc kolejna sesja. Kolejne wyzwanie i kolejne parę groszy w domowym budżecie. Poza tym sama przedstawicielka firmy, czyli Kasia, jest osobą bardzo sympatyczną i chętnie jeszcze nie raz się z nią spotkam.

Żałuję, że nie mogę opublikować u siebie tych zdjęć, bo wyszły naprawdę fajnie! Jutro jednak planuję kolejną sesję z parą znajomych i te zdjęcia na pewno znajdą się na stronie www - w końcu jakieś nowości ;) Uświadomiłam sobie ostatnio, że ile zdjęć zrobię tej jesieni, tyle "moje", bo później zima (wtedy ewentualnie sesje w studio, plener odpada), a na wiosnę będę musiała zapomnieć o sesjach zdjęciowych na jakiś czas.

Tagi: fotografia
13:31, berenika1000
Link Komentarze (5) »
czwartek, 02 września 2010

"Zaliczyłam" ostatnio pierwszy ciążowy sen ;) W dobrym momencie, bo poprzedniego dnia musiałam się wypłakiwać Mężowi w koszulkę, tak mi było źle. Na pocieszenie dostałam sen o wyjątkowo lekkim porodzie i tuleniu nowonarodzonego synka. Taka totalna sielanka, pełna bardzo silnych emocji, które czułam nawet po przebudzeniu. Pomógł mi ten sen, przestałam się bać, że jeśli urodzę chłopca to będę rozczarowana, a nie szczęśliwa. Teraz kwestia płci uległa wyrównaniu i tak powinno już pozostać, bo w końcu nie to jest najważniejsze. Zwłaszcza w obliczu widma cukrzycy :/ Byłam u internisty, dostałam skierowanie do poradni cukrzycowej z adnotacją pilne - w rezultacie wizyta za 1,5 tygodnia. Nie z powodu adnotacji, a z powodu tego, że przynajmniej u diabetologa kobiety w ciąży mają pierwszeństwo ;)

Jutro zaczynamy 10 tydzień :)

***

A tak z innej beczki: szykuje mi się całkiem ciekawy przełom września i października. Dziś zadzwoniła do mnie kobieta z pewnej firmy, z którą miałam współpracować w zakresie sesji zdjęciowych. Jakoś nic z tej współpracy nie wyszło, ale być może za 2 tygodnie będę miała za ich pośrednictwem jedną sesję, płatną oczywiście :) Byłoby miło, ale to jeszcze nic pewnego. Poza tym klientka wpadła na pomysł tematu sesji, który nie bardzo mi leży, więc nie wiem co z tego wyjdzie.

We wrześniu zamierzam też nadrobić dawno obiecane sesje znajomych, takie "narzeczeńskie". Tylko pogoda musi się poprawić. No i z początkiem października "zdjęciowa" wycieczka nad morze, oby się udało! Bardzo bym chciała, choć zapowiada się męcząco (12h w pociągu w jedną stronę, 36h na miejscu i kolejne 12h w drodze).

Czekam również na wieści w sprawie ewentualnej współpracy z pewnym portalem internetowym, ale bez większych nadziei, bo stosunkowo często pojawiają się jakieś luźne propozycje, z których potem nic nie wychodzi. Ale może, może...?

17:23, berenika1000
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać