Wpisy z tagiem: poszukiwanie pracy
piątek, 20 kwietnia 2012
Powiem Wam, że nie wiem co robić. Czuję się taka skołowana. Jak wiecie - pracuję. 5/8 etatu, od 3 lat to samo stanowisko i wciąż umowa wrzesień-czerwiec-2 miesiące bezrobocia-wrzesień itd. Nieustająco szukam pracy, fakt że odkąd urodził się Maks, raczej mało intensywnie, bo obiecałam sobie, że przynajmniej do roku nie zmienię pracy, żeby mieć dla niego jak najwięcej czasu (wracam do domu w południe i większość dnia jest nasza). Nie powiem, żal mi będzie poświęcić ten czas, ale trzeba zacząć coś robić, bo nigdy nie odbijemy się od dna. Jakie mam perspektywy? Cóż, szukam. Byłam na wielce rozczarowujących targach pracy, miałam tam jedną wstępną rozmowę testującą mój angielski, który z racji nieużywania jest w stanie opłakanym. Poza tym posady raczej dla krawcowych i tynkarzy, niż dla magistrów informacji naukowej i bibliotekoznawstwa. W moim mieście kobiety pracują głównie w supermarketach i fabrykach przy taśmie. Ostatnio usłyszałam od siostry, że może powinnam właśnie takiej pracy szukać i że "za dużo wymagam". Że tam może miałabym perspektywę zatrudnienia na stałe. Płakać mi się chce - czy naprawdę po to studiowałam 5 lat, żeby tyrać przy pakowaniu kawy po 12h dziennie, wykańczać sobie zdrowie i prawie nie widywać mojego dziecka, a gdy już je zobaczę - nie mieć siły wziąć go na ręce?? I to wszystko za 1100 zł? Wiem, że ta praca byłaby dla mnie fizycznie trudna, a psychicznie... cóż, nie do zniesienia. Poszłabym tam chyba tylko przymierając głodem i roniłabym łzy do każdego słoika, który przechodziłby przez moje ręce. Jest jeszcze jedna perspektywa. Mogę zostać tu, gdzie jestem, od września dostałabym umowę na rok, czyli bez tej 2-miesięcznej przerwy w przyszłym roku, a po tej umowie - być może umowa na czas nieokreślony. Są jednak 2 haczyki - przejście do głównej placówki, do tego "babińca" pełnego zawoalowanych konfliktów oraz niższe stanowisko. Tak, da się zejść na tej drabinie jeszcze niżej ;) Ale to nie przeszkadza mi aż tak bardzo jak atmosfera w tamtym miejscu. Może i ją będę w stanie wytrzymać, choćby z zaciśniętymi zębami... No i czas, czas - kolejne wydarte Maksowi 3 godziny. Nie mogę myśleć w ten sposób, bo nigdy nie znajdę normalnej pracy... Pozostaje jeszcze dylemat pt. "a co jeśli zadzwonią z jednej z firm, do których złożyłam dokumenty?" Czy próbować, zaryzykować np. staż albo 3-miesięczny okres próbny tam, rezygnując z obecnej pracy, w której byle-jaka ale jednak jakaś perspektywa "stałej pracy" jest?? Nie wiem co robić, po prostu NIE WIEM.
poniedziałek, 08 lutego 2010
Jakoś mi tak... nie wiem, chyba znowu mam "bezrobotny" kryzys :/ Szukam i szukam i nic znaleźć nie umiem, wszyscy wokół znajdują, tylko ja jedna nie (no może nie dosłownie - ale niektórzy znajdują ot tak, a inni miesiącami szukają i ja oczywiście jestem w tej drugiej kategorii). I jeszcze czuję się nijaka. Muszę coś zrobić ze sobą, chociaż fryzurę zmienić albo coś - w przyszłym tygodniu idę wykorzystać bon upominkowy na zabieg "odnowy biologicznej włosów", to może i na strzyżenie przy okazji się zapiszę... Poza tym byłam dziś u dentysty i dowiedziałam się ile będę musiała teraz wydawać miesięcznie na moje stomatologiczne problemy i zastanawiam się, skąd mam na to wszystko wziąć... A może po prostu szczęka mnie boli i dlatego jestem marudna. Generalnie: kryzys.
PS. Powiedzmy, że mam przygotowaną stronę internetową i chcę ją zamieścić na przykład pod adresem www.berenika1000.com - kto wie ile to kosztuje i jak się to załatwia? Znalazłam jakieś informacje na ten temat, ale nie jestem pewna czy właściwe, bo jakoś za tanio mi się to wydaje ;) Więc jeśli ktoś wie coś konkretnego i pewnego, to będę wdzięczna za informację. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moja twórczość
Podczytuję
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||