Lilypie Kids Birthday tickers

Lilypie First Birthday tickers

Lubię czytać








Blog > Komentarze do wpisu

Wizyty, stres i zmartwienia

Wiem, że jestem ostatnio monotematyczna, ale tak naprawdę poza ciążą ostatnio niewiele się u mnie dzieje. Tak to jest, jak człowiek siedzi w domu na L-4, na dodatek przez większość czasu z chorym dzieckiem. Bez Maksa może mogłabym trochę poszerzyć horyzonty, może obejrzeć jakieś ambitne filmy, o których mogłabym Wam napisać, a tak - oglądam "Mia i ja" i "Scooby-Doo". Trudno.

Mam za sobą 3 wizyty u lekarzy. Pierwszą 1,5 tygodnia temu, u mojego lekarza prowadzącego - wszystko dobrze, Miś odwrócony głową w dół pozbawił mnie złudzeń co do potencjalnej cesarki. I od razu zafundował konkretny szok - w 31 tygodniu ciąży wg usg ważył jakieś 2200 g! Przypominam, że jego starszy brat w dniu narodzin w 36 tygodniu ważył... 2100 g ;)

Kolejna wizyta to kontrola u diabetologa, po miesiącu od zdiagnozowania cukrzycy ciążowej i wprowadzenia diety. Tu dobre wieści, tzn. mimo zdarzających się przekroczeń normy, nie muszę brać insuliny... jeszcze. Dostałam jednak ostrzeżenie i jeśli nie opanuję cukrów po śniadaniu (wtedy najczęściej mam przekroczenia), to dostanę jednak tę insulinę. Od wizyty jednak wprowadziłam zmiany i wyniki od razu dużo lepsze. Jestem dobrej myśli.

I najważniejsza wizyta - kontrolne usg III trymestru u lekarki, którą darzę największym zaufaniem. Byłam u niej w tej ciąży raz i jest to zarazem lekarka, która zdecydowała o cc, gdy Maks przyszedł na świat.

Przyznam szczerze, że szłam na tą wizytę z nadzieją, że usłyszę, że mój lekarz prowadzący pomylił się w pomiarach. Na wizycie u niego usłyszałam bowiem, że Michałek ma główkę znacznie większą niż by wypadało w tym tygodniu ciąży. Do tej pory rósł bardzo harmonijnie i wszystkie pomiary idealnie trafiały w etap ciąży, na którym się aktualnie znajdowałam. Tym razem brzuszek i kość udowa również utrzymały tę tendencję, natomiast główka nie wiadomo czemu, nagle wyprzedziła wszystko o 3-4 tygodnie, mieszcząc się tym samym na górnej granicy normy.

Niestety mimo kilkukrotnych pomiarów i bardzo dobrego sprzętu usg, lekarka potwierdziła te informacje. Właściwie nie wiadomo, co to może oznaczać. Może po prostu nasze dziecię będzie miało dużą głowę - i tyle. Może za chwilę proporcje się wyrównają. A może nie. O ile dysproporcja utrzyma się na stałym poziomie, to nic się nie dzieje - gorzej jeśli będzie się pogłębiać. Dlatego trzeba będzie tę kwestię jeszcze monitorować.

Drugą kwestią, którą chciałam koniecznie skonsultować z innym lekarzem niż mój prowadzący była kwestia porodu. Choć po rozmowie z moim ginem pogodziłam się z tym, że przyjdzie mi rodzić naturalnie, zapytałam o to panią doktor. I wyszło szydło z worka, bo mój lekarz nie powiedział mi całej prawdy. Ze względu na to, że mam za sobą cesarskie cięcie, w przypadku porodu sn, muszę najpierw wyrazić zgodę NA PIŚMIE. A jeśli jej nie wyrażę? Teoretycznie mój gin powinien mnie bez problemu skierować na cc. Tu jednak pojawia się cały szereg problemów, ale to naprawdę długa historia... W każdym razie na każdym etapie ktoś może mi rzucać kłody pod nogi.

Przyznam, że wyszłam z gabinetu rozbita zupełnie i przepłakałam prawie całe 2 dni. Z jednej strony z obawy o zdrowie Misia, z drugiej: bo poczułam się oszukana przez mojego lekarza. Z trzeciej: bo ciąża i poród to naprawdę wystarczająca dawka stresu dla kobiety, a tu jeszcze zamiast przejść przez to wszystko otoczona troskliwą opieką, będę musiała prawdopodobnie "walczyć o swoje" ze służbą zdrowia. Dlaczego? Czy naprawdę lekarze nie rozumieją, że kobieta w 9 miesiącu ciąży zwyczajnie nie ma siły z nimi walczyć? Czy oni nie są po to, żeby pomagać??

Temat porodu mocno mnie teraz zaprząta, póki co zbieram siły, żeby na najbliższej wizycie (za tydzień) porozmawiać szczerze z moim lekarzem prowadzącym. Opcji jest kilka i ostatecznie powinny zaprowadzić mnie do dowolnego rozwiązania, jakie sobie wybiorę - chciałabym tylko, żeby nie oznaczało to stresu i walki, a także porodu w innym szpitalu niż sobie wymarzyłam :/

poniedziałek, 09 listopada 2015, berenika1000

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Corsyka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/11/09 19:49:48
O kurcze... Ale dlaczego on cie nie poinformował o twoich prawach?czemu to ma służyć?chce sobie w ten sposób statystykę poprawić czy jak?nie rozumiem... Dobrze go wypytaj za tydzień, nie daj się zbyć byle czym i walcz mimo wszystko...
A gdzie chcesz rodzic, u siebie w miesicie?czy u mnie?;)
Bo ja mam okropny dylemat... Po tym co przeszłam za pierwszym razem nie wiem gdzie rodzić właśnie, albo u Ciebie albo u mnie....
A jak się nazywa na Twoja Pani dr od USG?
-
2015/11/09 19:56:28
Michał nie wie o normach wymyślonych przez lekarzy, więc rośnie w swoim własnym tempie.
Przypomnij sobie, jakie są różnice między rówieśnikami w przedszkolu Maksa.
Te różnice nie zaczynają się dopiero "w świecie zewnętrznym".
Zadbaj teraz o siebie, śpij na zapas.
-
2015/11/10 08:53:58
Corsyka - on jest po prostu przeciwnikiem cc. Ta druga pani dr to poszukaj sobie w sieci - gabinet w moim mieście na ul. Pięknej :) Ona też pracuje w szpitalu u nas. I tak - bardzo chcę rodzić u siebie w mieście, warunki są bdb, położne cudowne. Gorzej z lekarzami, zwłaszcza z ordynatorem :/ A możesz napisać coś więcej o Twoim szpitalu?

Iwona - wiem że nie wie, tylko tu nie chodzi o porównanie z rówieśnikami - wszystko mi jedno od kogo jest większy lub mniejszy.) Tu chodzi o to, że różne części Michałka rosną we własnym tempie, niekoniecznie takim samym... A wolałabym, żeby jednak tak było. Wiem, wymagająca matka ze mnie ;)
-
2015/11/10 10:42:51
Cholera, co za ludzie... Nie zdają sobie sprawy, że niepotrzebne stresy w żaden sposób nie pomagają kobiecie w ciąży? Przecież to jest elementarna wiedza i tak szczególny czas... Gdzie etyka, gdzie choćby podstawy wiedzy psychologicznej... Powinni brać pod uwagę twoje obawy, lęki, troski... Tak, by poród był twój i Michaśka, taki naprawdę wasz.
Przytulam mocno, poradzisz sobie świetnie, jestem pewna, tylko mam nadzieję, że od teraz będziesz trafiała już tylko na dobrych, mądrych ludzi w tym pięknym czasie.
-
2015/11/10 11:10:42
Trzymam kciuki za Michasia, żeby wszystko było ok. Mocno mocno mocno. I za poród oczywiście też, żeby był taki jak sobie wymarzysz i zadecydujesz. Ja to w ogóle tego nie rozumiem, tyle mówią o tym szczególnie lekarze starej daty, że to oni wiedzą lepiej jaki poród jest w danym momencie dobry, a tu nagle Ty masz wyrażać zgodę, czyli brać za ich decyzję odpowiedzialność. Grrr. Ściskam wirtualnie i mocno mocno trzymam za Was kciuki, za Misia i przede wszystkim za Ciebie!!!
-
Gość: Corsyka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/11/10 11:47:04
Dużo złego słyszałam o waszym ordynatorze, ale tyle samo złego i o naszym...
Problem z porodówką u mnie jest taki, że nie ma zzo-mimo ustawy nakazującej to znieczulenie od lipca br. Wyobrażasz to sobie?nie ma bo nie i koniec. Dramat. I nie zanosi się żby było, tak mi powiedział mój gin...
Po drugie opieka pooperacyjna jest fatalna... Nie możesz pielęgniarkom zostawić dziecka nawet żeby iść się umyć, bo twierdzą, że to nie leży w ich obowiązkach.
Po trzecie nie ma nikogo kto ci podpowie jak karmić.
Są też plusy oczywiście:
Najlepszy oddział neonatologiczny w regionie, w razie w dziecko ma super opieke,
Bardzo dobre położne porodowe, zaliczyłam trzy przez 22h porodu i każda była super.
Dwie sale do porodu rodzinnego, dobrze wyposażone-minus brak wanny porodowej i prysznica...

Ide na dni otwarte do twojej porodówki w grudniu, zobacze co i jak.
Czy prawdą jest, że jest tam tylko jedna sala do porodu rodzinnego?

Dzięki za panią dr:)jest droga?dużo płaciłaś za to usg?
-
2015/11/11 16:50:22
Corsyka - wizyta 130 zł, więc tak porównywalnie do innych u nas. Jeszcze jednego lekarza mogę polecić, tego u którego byłam na badaniach prenatalnych, świetny specjalista z dużą wiedzą (gabinet prywatny nazywa się Poliklinika, znajdziesz w google). Wszystkie minusy które wymieniłaś o Twoim szpitalu to u nas faktycznie to wszystko jest na plus. Natomiast nie wiem jak z salami porodowymi bo chyba od czasu Maksa był jakiś remont. Wiem że w ogóle jest jakaś wypasiona sala prywatna, zobacz sobie na stronie szpitala :)
O Twoim szpitalu słyszałam głównie w kontekście neonatologii właśnie, koleżanka tam rodziła bo było ryzyko porodu przed terminem i ze względu na ten oddział właśnie tam ją wysłał jej lekarz (ten z Polikliniki). Faktycznie urodziła w 36tc. Ale widzę że z ordynatorami ginekologii to wszędzie problem i potem nie wiadomo, co wybrać :(

Myszko - dziękuję. Oczywiście, że chodzi o to, żeby odpowiedzialność spoczęła gdziekolwiek byle nie na lekarzu... ech... A przecież to oni mają większą wiedzę.

Getpink - dziękuję. Suma sumarum żałuję, że nie zmieniłam lekarza prowadzącego gdy wszyscy mi to doradzali... ale tak to jest, że jak wszystko "gra", to każdy lekarz jest dobry. Gorzej, jak zaczynają się schody.

-
Gość: donique, *.rsknet.pl
2015/11/16 09:42:58
No niestety, Uluś, tak to wygląda. O wszystko musisz walczyć i wszystkiego dowiadywać się sama. Mało kto poinformuje Cię o Twoich prawach, mimo, że to należy do ich psich obowiązków - bo jest spora szansa, że sama do tego nie dojdziesz. A skoro lekarz jest przeciwnikiem cesarki.. na rękę mu to było i tyle. Pracuję w sektorze publicznym, a sama leczę siebie i swoją rodzinę w prywatnym, dzięki możliwościom firmy mojego męża. I katastrofalnie to porównanie niestety wygląda, na każdym prawie polu. Od warunków, czasu oczekiwania na wizytę, czasu oczekiwania pod gabinetem, poziomem wizyty, kulturą osobistą od sprzątaczki, poprzez recepcjonistki, pielęgniarki, na lekarzach skończywszy,
Ale jesteś świadomą pacjentką, więc to wykorzystaj. W świetle tego nie będziesz musiała specjalnie walczyć, po prostu rzeczowo go poinformuj, że wiesz, jak to wygląda i jakie ma dla Ciebie propozycje. Przy okazji ja sama pewnie zapytałabym, dlaczego tak ważną dla Ciebie informację ukrył. Nie daj się. Pamiętaj, to taki człowiek, jak każdy inny. Tylko skończył medycynę. A Ty - filologię. I nie Ty zależysz od niego, a on od Ciebie. Bez pacjentów lekarz nie istnieje.
Mam nadzieję, że Michasiowa głowa trochę wystopuje. Ale co chcesz..rośnie intelektualista. Chce to podkreślić już w brzuszku :* Trzymaj się dzielnie :*