Lilypie Kids Birthday tickers

Lilypie First Birthday tickers

Lubię czytać








Blog > Komentarze do wpisu

Aktualności Maksowe

Mało o tym naszym czterolatku ostatnio. W zasadzie już 4,5-latku od wczoraj! Czas leci, a nasz chłopak (mam nadzieję, że Bałtroczyk dostaje czkawki za każdym razem, gdy zwracam się do własnego syna per "chłopaku" - straszne zboczenie, zakorzenione sto lat temu, teraz wylazło na wierzch ;)) rośnie jak na drożdżach, mierzy już jakieś 110 cm i ma taaaaaakie długie nogi! No szokują mnie te nogi ilekroć je widzę! Dobrze, że nasze łóżko ma 160 cm szerokości, więc jak ostatnio spał ze mną i rozłożył się w poprzek, to i tak pół metra mi jeszcze zostało ;)

Po wakacjach spędził 2 tygodnie na dyżurze w swoim przedszkolu, później w sierpniu 3 tygodnie w innym przedszkolu (tu były pewne obawy, ale zaaklimatyzował się bez problemu), a na koniec tydzień u babci na wsi, gdzie karmił kury, króliki, pasł gęsi, dokarmiał bezdomnego kota o imieniu Lucjan i ukryty pod indiańskim imieniem Wielki Czerwony Smok vel Śmierdząca Stopa tańczył taniec deszczu (bez skutku) i piekł kiełbasę na patyku nad ogniskiem w towarzystwie ciotecznego rodzeństwa. Przy odbieraniu od dziadków stanowczo zażądał zawiezienia do drugiej babci na tydzień, żeby było sprawiedliwie ;) Musiał jednak zadowolić się jednym dniem, bo zaraz potem zaczynał się nowy rok (przed)szkolny.

Najpierw jednak odwiedziliśmy jeszcze neurologa (wizyta na którą zapisaliśmy się w grudniu, hurra...), u którego spędziliśmy 3h w poczekalni (w tym czasie przyjęto 3 pacjentów), a następnie nie dowiedzieliśmy się nic nowego. No może nie do końca - dostaliśmy skierowanie do logopedy, co mnie dość mocno zaskoczyło. Być może jak już tam dotrzemy, to dowiemy się więcej, bo na razie wiemy, że Maks ma podobno wysoko sklepione ("gotyckie") podniebienie, a z uwagi na budowę jego czaszki i szczęki prawdopodobnie czeka go w przyszłości bliższa znajomość z ortodontą. Ogólnie jednak jeśli chodzi o jego problemy ruchowe to "tylko" obniżone napięcie mięśniowe bez jakiegoś głębszego podłoża. Nie spodziewałam się usłyszeć niczego innego, więc się cieszę.

Poza tym przechodzimy chyba rozłożony w czasie bunt czterolatka, mnóstwo sytuacji, gdzie jest "nie bo nie", albo wręcz "nie bo rodzice powiedzieli że tak", mnóstwo "przynieś mi bo ja sam nie pójdę", mnóstwo cofania się w rozwoju z rzeczami, które już robił, umiał i chciał, a teraz nagle już nie umie, nie robi i nie chce. Bo nie. Ośli upór i czasem takie zapamiętanie w tym uporze, że choćby łzy lały się strumieniami, to nie i już. Ciężko. Staram się przeczekać, tłumaczyć jak już ochłonie, ale w trakcie nie jest łatwo, a ciążowe hormony też nie pomagają. Poza tym jest nieustanne "mamo, mamo, mamo", nawet gdy to Tata jest bardziej "pod ręką", co mnie, oprócz "jojczenia" bez sensu, irytuje najbardziej na świecie. Wiem, że to może wynikać z tego, że walczy o moją uwagę, bo czuje, że ją częściowo traci na rzecz kogoś, kogo noszę w brzuchu, ale naprawdę jak słyszę 60 raz w ciągu 2 godzin "mamooooo" to dostaję szewskiej pasji.

A potem przychodzi dzień, gdy głaszcze mnie po ręce, całuje w czoło, mówi "śpij sobie mamusiu", gdy idę odpocząć po obiedzie... Gdy chce koniecznie zabrać od dziadka klapki, z których już wyrósł, bo "będą dla Michałka". Gdy ni stąd, ni zowąd stwierdza przy obiedzie: "jak będę miał kiedyś żonę, to będę za nią wszystko robił, żeby nie musiała się męczyć".

I przychodzi dzień, gdy odstawiam go na tydzień do babci i w drodze powrotnej płaczę, bo już tęsknię, a potem przez tydzień nie robię nic z tego, co sobie zaplanowałam, bo tęsknię, a nie jestem do tego przyzwyczajona. Dobrze, że już jest z powrotem...

środa, 02 września 2015, berenika1000

Polecane wpisy

Komentarze
2015/09/04 12:06:28
Będzie Michałek? Przegapiłam wpis o imieniu? Możliwe jakoś mniej zaglądam na blogi ostatnio. A imię zdecydowanie przepiękne.

Coś chyba jest w tych czterolatkach, bo u nas też bywa ciężkawo od czasu do czasu.

Pozdrawiamy!
-
2015/09/04 13:48:13
Heh wpis o tym, że to "Miś" był takim bardzo zawoalowanym obwieszczeniem imienia ;)
-
2015/09/17 16:07:16
No tak, bo mi dziecko już bardzo dobitnie wytłumaczyło, że on nie jest żadnym misiem, tylko Michałem i koniec. To mi się Misio z Michałem przestali kojarzyć ;)
A jeszcze nie tak dawno jedno z pierwszych słów-zagadek to było "iś" i dopiero panie ze żłobka tę zagadkę rozwiązały przyznając się, że one do niego Miś mówią :)