|
Blog > Komentarze do wpisu
O łzach i prezentachNasze dziecię dorobiło się dziś swojego pierwszego prawdziwego guza na czole. Pięknie wygląda. Nawet mnie przy tym nie było, ale podobno stały nad nim 3 osoby i nikt nie zdążył go złapać, zresztą kto by przypuszczał, że nawet na czworakach zrobi sobie krzywdę. Bo że ze stania się wywraca z powodu zbyt brawurowych akcji, to zaczynamy się przyzwyczajać. On chyba też, bo nie płacze, tylko z uśmiechem się podnosi i zasuwa dalej. Chyba że nabije sobie guza jak dziś. Wczoraj za to napędził mi strachu. Cały dzień był w świetnym humorze, tak nakręcony że zapomniał po południu się zdrzemnąć, do 20:00 nawet nie ziewnął, a po kolacji padł w pół minuty. Za pół godziny wstał z wielkim płaczem, którego nie dało się ukoić przez całe 45 minut. Gdyby dobił do godziny, wsiadłabym do taksówki i jazda na pogotowie. Bo co innego, gdy wiesz, czemu dziecko płacze. Nawet jak nie umiesz mu pomóc, bo czasem się nie da, bo zrobiłaś już wszystko. Ale najgorzej, jak nie wiesz. Coś boli, to na pewno, ale co? Dziecko obejrzane od stóp do głów, zewnętrznie nic mu nie jest. Ale płacze, prawie się zanosi (tego na szczęście nigdy nie zaznaliśmy). Nie pomaga czopek przeciwbólowy, przytulanie tak, przytulanie siak, zmiana pozycji, światło, brak światła, głaskanie psa (to na chwilę pomogło), kołysanka, nic. Nie będę pisać, jakie scenariusze miałam w głowie. Po 45 minutach umęczony zasnął. Spał do rana, wstał rześki jak na Skowronka przystało. Ja nieco mniej rześka, ale korzystając z urlopu załatwiłam dziś z Dziadkiem Skowronkiem ( :D ) ważne zakupy. Jeździk-pchacz, drewniane klocki, sorter, pierwsza drewniana układanka. Krótko mówiąc "roczkowe" prezenty :) O dziwo mamy też ustalony termin (a wydawało się to niewykonalne przy chrzestnym-który-mieszka-daleko-i-jego-prawie-żona-uczy-się-zaocznie, chrzestnej-która-mieszka-blisko-ale-też-uczy-się-zaocznie oraz dziadku-który-wyjeżdża-do-sanatorium, ale się udało!) i jeśli nic nam nie przeszkodzi, pierwsze urodziny Maksa uczcimy oficjalnie 17 marca. poniedziałek, 06 lutego 2012, berenika1000
Tagi:
zakupy
Komentarze
evelio-ciezarowka
2012/02/06 23:05:01
Biedny:-( pewnie zasnął jak już czopek ostatecznie zadziałał. Kuba też tak się z płaczem budzi ale nurofen całe szczęście na razie pomaga. Prezenty na urodziny super!!!
2012/02/06 23:59:44
Wieczór nie do pozazdroszczenia. Na szczęście wszystko dobrze sie skończyło i nie musieliście jechać na pogotowie. Może mu się coś złego śniło? Lekarka mi kiedyś powiedziała, że nawet tak małe dzieci mają czasami koszmary nocne.
Prezenty faktycznie super;) 2012/02/07 09:11:44
Też pomyślałam o złym śnie; małe dzieci jeszcze nie odróżniają, co naprawdę, a co w sennych marzeniach, zwłaszcza jeśli były realne. Mały zaczyna być mobilny, więcej widzi, większe horyzonty, ale i dużo nowości, czasem dziwnych i niepojętych dla malucha. Nati też ma czasem intensywne sny; na szczęście już wie, że to jest coś jak telewizja--jak się budzisz, to się wyłącza, nie jest naprawdę, to takie udawanie. Wcześniej jednak ładnych parę razy rozpaczliwie kwiliła po spaniu lub nawet we śnie. Bardzo to przeżywałam, bo nie dało się jej pomóc--niby jak? :/
Aaaaalbo mu po prostu kolejny ząb idzie ;). Albo jedno i drugie. 2012/02/07 09:17:50
A guzy... Heh. Nieuniknione, ale zawału można dostać. Pamiętam, jak raz Nati wyrąbała w kant, matko... To było przy mnie, też było nas dużo dookoła, jedno potknięcie i bach. W ułamku sekundy wszystkie najgorsze myśli, i tylko patrzyłam, czy ma niezmienioną liczbę oczu. Wyglądało groźnie, ale skończyło się na guzie, krótkim płaczu i małym śladzie, który chyba widzę tylko ja, bo lekarze, którym to czoło przy różnych okazjach pokazywałam, niczego się nie dopatrzyli.
Brr, to było parę lat temu, a do dzisiaj przeżywam traumę :D :D Żadnego innego z jej upadków nie pamiętam tak wyraźnie.
Gość: agnes_zlo, cdl75.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/08 18:00:24
To już rok!? A co do płaczu to może po prostu był przemęczony, bo nie spał w dzień, wieczorem szybko padł, a potem jakiś drobiazg go rozbudził i nie mógł ponownie zasnąć?
2012/02/08 20:23:02
Wydaje mi się, że złe sny już Maks miewał i jednak trochę inaczej to wyglądało... sama nie wiem. Bardziej skłaniam się ku teorii, że po intensywnym dniu bolały go rączki/nóżki. Cóż, on mi nie powie ;) Ważne, że zdarzyło się raz i nie powtórzyło jak dotąd.
|
|