|
Blog > Komentarze do wpisu
Maks i Mikrus czyli o relacjach istot podobnych rozmiarów ;)Mikrus jest z nami od ponad 12 lat. Przez kilka pierwszych nie miał w ogóle do czynienia z małymi dziećmi, później z różną częstotliwością widywał dzieci mojej siostry. Dopóki były maleńkie wykazywał instynkty opiekuńcze, które szybko zmieniły się w instynkt samozachowawczy nakazujący mu uciekać gdzie pieprz rośnie, gdy tylko nauczyły się łapać go za sierść. Trzeba było paru lat, żeby dzieci nauczyły się go głaskać, a on odbudował swoje zaufanie do nich ;) Teraz je uwielbia. Obawiałam się trochę, jak będą wyglądać relacje Maks-Mikrus. W końcu pies już swoje lata ma i często zachowuje się jak stateczny staruszek, któremu coś się od życia za wieloletnie zasługi należy i nawet do nas ma pretensje, gdy chcemy by ruszył tyłek z kanapy. Poza tym różne aspekty typu "pies szczeka na pukanie do drzwi a dziecko sypia w dzień", zazdrość, akceptacja nowego członka rodziny itd. Wszystko jednak samo się ułożyło. Na początku mały Okruszek na nowo obudził w Mikim instynkty opiekuńcze, obwąchiwał go i lizał gdy tylko się dało. Nie przeszkadzał mu wtedy za bardzo, bo przebywał głównie w łóżeczku lub w naszych ramionach. Relacje zaczęły się zmieniać wraz ze zdobywaniem przez Maksa nowych terenów. Mikrus chcąc nie chcąc musiał się pogodzić z tym, że przestrzeń na podłodze nie należy już do niego i że nie wszędzie (a właściwie teraz to już nigdzie) jest bezpieczny. Stopniowo poznawali się coraz lepiej i pod naszym czujnym spojrzeniem ustalali między sobą co wolno, a co nie. I tu pojawiło się wiele niespodzianek. Po pierwsze: Maks nie łapie psa za sierść. Od samego początku pięknie rozkłada rączkę i głaszcze. Kamień z serca ;) Często też wyciąga jeden paluszek i dotyka - sierści, łapki (tego Mikrus nie lubi), ogona. Dotyka szybciutko i zabiera paluszek, chichocząc przy tym z uciechy. Mikrus zachowuje stoicki spokój. Po drugie: Mikrus dużo rzadziej szczeka na dzwonek telefonu i pukanie do drzwi. Powód jest prosty: traci słuch. Niedawno na dźwięk klucza w zamku natychmiast biegł do drzwi - dziś zdążyłam otworzyć drzwi, zdjąć buty i kurtkę, zawołać że jestem, odwiedzić toaletę, wejść do kuchni i... postanowiłam poszukać psa, który odkrył moją obecność gdy mnie zobaczył ;) Po trzecie: Maks jest jedną z nielicznych osób, które mogą zabrać psu piłkę, gdy się nią bawi. Bywa, że wyjmuje mu ją prosto z pyska. Choć bywa i tak, że kończy się to warczeniem. Maks dobrze odczytuje sygnał, nie boi się, ale odsuwa się natychmiast. Po czwarte: Mikrus za Maksem tęskni. Gdy pojechaliśmy ostatnio na kilka godzin do znajomych, po powrocie odtańczył taniec radości tylko i wyłącznie z jego powodu - my moglibyśmy nie istnieć. Po każdym powrocie z "zewnątrz" obwąchuje go i sprawdza, czy aby na pewno wróciło to samo dziecko ;) Gdy ostatnio odwiedziła nas koleżanka z synkiem w wieku Maksa, przed ich wyjściem sprawdzał, czy zabiera ze sobą to obce dziecko, a nie najmłodszego członka jego stada ;) Po piąte: Maks umie rzucać psu piłkę. Nie upuszczać z rączki, a naprawdę rzucać! Nauczył się tego mając... 8 miesięcy? Dla mnie to był szok. Mikrus zadowolony, choć pewnie byłby bardziej, gdyby Maksa rączka miała większy zasięg ;) Po szóste: Mikrus jest przyjaznym psem, ale pewne granice mogą przekraczać tylko nieliczni. Np. przytulanie nie jest dla każdego. A Maks jest bardzo przytulaśnym i całuśnym dzieckiem. Niedawno powstrzymałam go przed próbą przetestowania tego na psie. Dzień później tuż przy moich kolanach Maks objął Mikrusa za szyję, przytulił i obdarzył pięknym całusem w głowę - nie zdążyłam nawet zareagować. Przyznam, że zadrżałam. Mikrus nie ;) Tak samo jak nie rusza go, gdy Maks przechodząc gdzieś na czworakach przepycha się obok niego, odsuwa go gdy ten stoi mu na drodze. Może fakt, że są podobnych rozmiarów, daje Maksowi większe prawa ;) środa, 15 lutego 2012, berenika1000
Tagi:
pies
Komentarze
asiek195
2012/02/15 20:19:54
Każda taka historia o relacji pies-dziecko jest dla mnie bardzo cenna.
Gość: mała zuchwała, 77-236-9-66.home.aster.pl
2012/02/17 20:22:21
:D mam banana na twarzy, przeczytałam mężowi i ....dziekuje za wpis!!!!!!!!!:*
Benek na razie tylko liże, ALEEEEEEEE i .... przynosi jej do stóp )kiedy lezy na podłodzeni na macie edukacyjnej )pileczkę ku wielkiemu naszemu rozbawieniu:D:D:D i grzecznie czeka az Laura wstanie i mu ją rzuci :P 2012/02/18 17:26:48
No i super. Widać że się wzajemnie potrzebują, trochę jak rodzeństwo. Niby inaczej a podobnie.
2012/02/25 16:51:58
U nas jest troszkę inaczej, ale nasz pies ma inny charakter po prostu. Warczenia nie było nigdy, ani na zabieranie zabawek, ani na wchodzenie do posłania psa, sprawdzania misek, nawet ostatnio ku mojemu przerażeniu Michaś zabrał mu z pyska jedzoną właśnie kostkę. Ale nasz psiak to chodząca łagodność i przytulanka :) Z kolei synek niestety łagodny dla niego nie jest. Łapie za uszy, śierść, łapy, próbuje gryżć. A pies? Nic, czasem odejdzie kawałek, nawet nie ucieka, czasem pisknie i liże rękę, która za mocno ściska. Czasem myślę, że ma dla niego więcej cierpliwości niż ja ;)
|
|