Blog > Komentarze do wpisu

Am!

To już u nas chyba rodzinne. Cała rodzina wspomina, jak to w wieku kilku lat byłam na diecie z powodu uczulenia (ja, okrąglutka pyza kochająca słodycze, miałam jeść tylko bułki z masłem i popijać gorzką herbatę), a moje rodzeństwo musiało się chować z jedzeniem do łazienki, bo byłam tak zdesperowana, że wydzierałam im jedzenie z ręki. Od lat śmiejemy się też, że litery AM na końcu tablicy rejestracyjnej auta mojej siostry i jej męża to pamiątka pierwszego słowa ich pierworodnej, okrąglutkiej wówczas jak ludzik Michelin ;)

Maksowi do takiego wyglądu daleko, jednak apetytem na pewno od maleńkiej Kasi nie odbiega. Odkąd opanował słowo "mama", świetnie wychodzi mu też "amam", czasem wręcz buduje pełne zdania "mama am!" ;) Ale generalnie "am!" jest kierowane do wszystkich. A konkretnie do każdej osoby, która w obecności Małego Skowronka coś je. Nieważne, czy jest po śniadaniu lub dwudaniowym obiedzie. Zawsze chętnie przekąsi również to, co Ty akurat jesz. Generalnie nie da się przy nim czegoś jeść i się nie podzielić. Naprawdę nie wiem, gdzie mu się to wszystko mieści, bo na co się przekłada jego ogromny apetyt to akurat nie mam wątpliwości: na energię ;) Dziś na przykład znów zrezygnował z drugiej drzemki i szalał od 10:30 aż do wieczora. Poza tym ze zdziwieniem odkryłam, że ostatnio intensywnie rośnie. Wyrósł z całego mnóstwa ubranek, które jeszcze "wczoraj" były dobre, a poza tym sięga głową już prawie pod blat krzesełka do karmienia, do którego niedawno z wysiłkiem potrafił dosięgnąć wyciągniętą rączką.

Słówko "am" jest też praktykowane przy jedzeniu np. zupki. Mama do Maksa "Maksiu am?", Maks otwiera buzię i z radosnym "am" pochłania zawartość łyżeczki. I tak przy każdej łyżeczce. Ostatnio doprowadził nas wręcz do łez ze śmiechu, gdy na tłumaczenie Taty, że "nie zjadł swojego podwieczorku z miseczki, więc teraz nie dostanie od niego czegoś-tam co Tata akurat jadł" podszedł do pustej miseczki (bo podwieczorek dojadła Mama) i zaczął czerpać z niej wyimaginowaną potrawę pustą łyżeczką, z entuzjazmem wkładając ją co chwilę do buzi z przekonującym "am!" :) Po kilkunastu łyżeczkach nieistniejącego podwieczorku radośnie wrócił do Taty z nadzieją na "bonus" ;)

poniedziałek, 13 lutego 2012, berenika1000
Tagi: karmienie

Komentarze
2012/02/13 20:50:52
bystre dziecko, jedzenie idzie mu także w komórki nerwowe najwyraźniej ;)
-
Gość: mała_zuchwała, 77-236-9-66.home.aster.pl
2012/02/14 14:50:23
noooooo, Wasz synek napewno sobie w życiu poradzi :P
W ciemię nie jest bity :D
Mądraliński z niego chłopczyk!!!!!!!
-
2012/02/14 21:00:23
hahaha! genialna historia! jest niesamowity!


Lilypie Second Birthday tickers







Lubię czytać